Recenzja: Veer-Zaara (2004)
Film, który recenzuję jest z tzw. Bollywoodu, czyli Indyjskiego odpowiednika amerykańskiego “Hollywoodu”. Nosi tytuł “Veer – Zaara”. Są to imiona tytułowych bohaterów. Produkcja ta znalazła się w moich rękach można powiedzieć, przez przypadek. Niedawno zainteresowałem się tym “Bollywoodem”. Byłem ciekaw co to. Przeczytałem kilka recenzji na temat tychże produkcji i autorzy recenzji pisali o nich w samych superlatywach, co mnie jeszcze bardziej zaciekawiło. Dziwiłem się, że w Indiach mogą powstawać tak dobre filmy. Chodziło mi głównie o to, że z małymi funduszami ciężko jest zrobić dobry film ( wiemy to m.in. dzięki naszej, polskiej kinematografii).
Cały czas wstrzymywałem się z tym by obejrzeć jakiś bollywoodzki film, jednak bardzo intrygowało mnie to, jak w melodramacie może nie być pocałunków, nie mówiąc już o seksie. Okazuje się, że jednak może obejść się bez tego. Dodam, dla dociekliwych, że w filmach indyjskich nie ma pocałunków, gdyż religia tego zabrania (zły wpływ religii !!!).
Wiedziałem, że kolega z klasy interesuje się tymi filmami,więc pomyślałem, żeby powiedzieć mu, by przyniósł mi do szkoły jakiś z tego gatunku. Postanowiłem w końcu znaleźć odpowiedzi na nurtujące mnie pytania związane z kinematografią indyjską. Przyniósł mi właśnie ten film – “Veer – Zaara”.
Jak uznał znany francuski dziennik “Le Figaro” – “Veer – Zaara”, to: “Prawdziwy klejnot pośród bollywoodzkich melodramatów”.
Zaczyna się od piosenki wykonywanej przez głównego bohatera, co już mnie zniechęciło, bo nie lubię śpiewania w filmach (dlatego też nie przepadam za Musicalami). Według mnie film przez to staje się nierealistycznym filmem, robi się sztuczny, a przecież filmy są tworzone z myślą by widzowie wczuli się i zapomnieli, że jest to sztuczna rzeczywistość i pomyśleli, że to wszystko co widzą, dzieje się na prawdę . Były momenty, że chciałem wyłączyć, bo miałem dość tych śpiewanych wstawek, które pojawiają się co 25 minut i trwają 5-7 min, a że film trwa 192 min, to wstawek tych jest kilka. W końcu zacząłem je przewijać, bo nie dość, że nie mogłem słuchać tej muzyki, to w dodatku i tak nie rozumiałem tego co śpiewają. Jak sie później okazało, wszystko było tłumaczone napisami, których po prostu nie włączyłem, hehe. Mimo wszystko wydaje mi się że, to co tam spiewali było raczej mało istotne.
Po skończeniu piosenki, ukazała się twarz zmęczonego życiem mężczyzny, po oddaleniu kamery widzimy, że jest w wiezieniu. Po chwili z okna dobiegają okrzyki tłumów. Wykrzykują “Bóg jest wielki!!!”, co w tym momencie w stosunku do mężczyzny siedzącego w tym więzieniu jest dość ironiczne, tym bardziej, gdy później dowiadujemy się, że siedzi on w nim od dwudziestu dwóch lat, w dodatku za niewinność…
Więzień ten od czasu aresztowania zamknął się w sobie i nie wypowiedział ani słowa. W końcu, gdy odwiedza go prawniczka, która zamierza wyciągnąć go z tego więzienia, mężczyzna postanawia opowiedzieć jej cąłą historię swojego życia, między innymi to, dlaczego znalazł się w więzieniu. Zrobił to tylko dlatego, że ona jako jedyna i pierwsza zwróciła się do niego posługując się jego prawdziwym imieniem i nazwiskiem – Veer Pratap Singh.
Veer był pilotem Indyjskich Sił Powietrznych. Pewnego dnia ratował młodą dziewczynę. Mimo że nie była najpiękniejszą dziewczyną jaką w życiu widział, zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia. Nie mógł oderwać od niej wzroku. Spotkali sie później przypadkowo jeszcze kilka razy, więc w końcu zapoznali się. Dziewczyna miała na imię Zaara i była muzułmanką z Pakistanu, więc Veer wiedział, że nie mogą być razem, bo on był Sikhem z Indii. Ich religie nie pozwalały na to by byli razem (znowu zły wpływ religii).
Jednak mimo wszystko Veer chciał zatrzymać dziewczynę przy sobie najdłużej jak się da. Postanowił zaprosić ją na jeden dzień w swoje rodzinne strony.
Czas jaki spędzili tam ze sobą umocnił ich więzi, jednak Zaara musiała już wracać do domu, do swojego kraju.
Veer odprowadził Zaara’e na stację i okazało się, że już czekał na nią …jej narzeczony. W tym momencie cały świat Veera zawalił się. Wiedział, że Zaara już nigdy nie będzie jego. Wiedział, że nie może odebrać jej komuś innemu.
Film zakończył się dość niespodziewanie. Nigdy był nie odgadł zakończenia jakie nam zaproponowano. To jest bardzo duży plus. Dodam, że jest to typowy “wyciskacz łez” (co nie znaczy, że wycisnął także ze mnie łzy, hehe), więc kobiety powinny przed filmem ubezpieczyć się w kilka chusteczek.
O muzyce wspomianiałem już wcześniej, a co do aktorów, nie mam żadnych zastrzeżeń. Myślę, że zagrali tak jak mogli najlepiej. Żadnych wpadek nie dostrzegłem. Dodatkowo, główna aktorka bardzo mi się podobała, hehe, (chociaż z profilu nie za bardzo, ze względu na arabski nos).
Jeśli chodzi o moją ogólną ocenę, to szczerze mówiąc sam nie wiem czy ten film mi się podobał, czy nie. Historia podobała mi się, ale bardzo dużo w moich oczach stracił tymi śpiewanymi wstawkami. Od razu po obejrzeniu stwierdziłem, że straciłem tylko czas, jednak z dnia na dzień stwierdziłem, ze nawet dobry był ten film. Widocznie musiało to wszystko do mnie dotrzeć. Tak więc można polecić ten film, ale nie wiem czy sięgnę po inne produkcje bolywoodzkie, skoro ten wg Le Figaro jest z nich najlepszy, a mnie nie urzekł…
produkcja: Indie
gatunek: Melodramat , Musical
data premiery: 2006-11-10 (Polska) , 2004-11-12 (Świat)
reżyseria Yash Chopra
scenariusz Aditya Chopra z
djęcia Anil Mehta
muzyka Madan Mohan , Sanjeev Kohli
od lat: 12
czas trwania: 192
Shahrukh Khan : Veer Pratap Singh
Preity Zinta : Zaara Hayat Khan
Rani Mukherjee : Saamiya Siddiqui
Manoj Bajpai : Razaa Shirazi
Hema Malini : Maati
Amitabh Bachchan : Chaudhari Sumer Singh
Divya Dutta : Shabbo
Boman Irani : Jihengar Hayaat Khan
Anupam Kher : Zakir Ahmed
Kiron Kher : Mariam Hayaat Khan
Pozdrawiam, Arek













Tak już jest w Bollywódzkich produkcjach, że jest to w pół mjuzikal
ps. Za bardzo streszczasz. W recenzji nie o to chodzi.
Poza tym dobra recka. Witamy z powrotem
Tak już jest w Bollywódzkich produkcjach, że jest to w pół mjuzikal
ps. Za bardzo streszczasz. W recenzji nie o to chodzi.
Poza tym dobra recka. Witamy z powrotem
Ja nie umiem pisać ogólnie. Jak zaczynam pisać, to piszę z najdrobniejszymi szczegółami, hehe, bo chcę wszystko poprawnie przedstawić.
Wapię, bym kiedyś pisał krócej, bo tyke po prostu wychodzi podczas pisania.
Ja nie umiem pisać ogólnie. Jak zaczynam pisać, to piszę z najdrobniejszymi szczegółami, hehe, bo chcę wszystko poprawnie przedstawić.
Wapię, bym kiedyś pisał krócej, bo tyke po prostu wychodzi podczas pisania.
ale ja nie powiedziałam, że jest za długie. Tylko, żebyś pisał recenzje a nie streszczenia
ale ja nie powiedziałam, że jest za długie. Tylko, żebyś pisał recenzje a nie streszczenia
No, ale streszczenie zawiera recenzęe. Bo ile mozna wywodzić się nad jednym filmem? Piszę co mi się podobało, a co nie i streszczam film.
No, ale streszczenie zawiera recenzęe. Bo ile mozna wywodzić się nad jednym filmem? Piszę co mi się podobało, a co nie i streszczam film.
to w takim razie zapraszam do przeczytania zasad pisania recenzji
np tu http://www.recenzje-filmow.net/index.php/jak-pisac-recenzje/
Widz czyta recenzje zanim obejrzy film i nie po to, żeby nie musieć już go oglądać
to w takim razie zapraszam do przeczytania zasad pisania recenzji
np tu http://www.recenzje-filmow.net/index.php/jak-pisac-recenzje/
Widz czyta recenzje zanim obejrzy film i nie po to, żeby nie musieć już go oglądać
Już czytałem jeden artykłu na temat pisania recenzji i chyba nawet ten sam, bo tutaj był artykłu na ten temat. Przeczytam, to będę wiedział, czy to to samo.
Już czytałem jeden artykłu na temat pisania recenzji i chyba nawet ten sam, bo tutaj był artykłu na ten temat. Przeczytam, to będę wiedział, czy to to samo.