afrosamurai.jpg

Do dziś obejrzałem (nie licząc jakiś przypadkowych epizodów) całe 0 (słownie “zero”) produkcji z gatunku anime.
Nie potrafiłem się przekonać do wielkich oczu,zniewieściałych bohaterów , prze- cycatych bohaterek (w sumie do tego można szybko przywyknąć :P) , japońskiego gaworzenia i tej całej azjatyckiej otoczki.Spora w tym wina naszych wspaniałych telewizji raczących nas szajsem dla dzieci z przedszkola\pierwszych klas podstawówek.
“Afro Samurai” przekonał mnie w chwilę, ale jak może być inaczej skoro kreska jest niesamowita (coś w klimatach Sin City - ciemna,wyprana paleta barw,ciekawe “dorosłe”postacie) , głosu bohaterowi(w sumie dwóm) użycza Samuel L. Jackson, za muzykę odpowiada RZA, a bohater jest czarnoskórym samurajem, z afro tak wielkim, że Carlos Valderrama to przy nim wyliniały pudel.
Sama historia jest prosta i skuteczna, jak cios kataną między oczy - mamy dwie opaski “Numer Jeden” i “Numer Dwa” - posiadacz opaski “Numer Jeden” staje się Bogiem, nikt mu nie może zagrozić, gdyż posiada naprawdę potężną władzę i moc.
Nikt…poza posiadaczem opaski “Numer Dwa” - tylko on może stanąć do walki o prymat i bycie “tym jedynym”.
Cały żart polega na tym, że “Numer Dwa” zmuszony jest do ciągłej walki - każdy zakapior,łowca nagród czy nawet zwykły ment zdolny zebrać kilkunastu sobie podobnych ,sądzi że to on powinien być “Numerem Dwa” i postanawia to udowodnić.
Gdy Afro był małym chłopcem opaskę “Pierwszego” dzierżył jego ojciec - do dnia,gdy na oczach młodego Afro został zabity przez “Numer Dwa” czyli Justice’a (głos podkłada Ron Perlman - charakterystyczny aktor z “małpią” aparycją, znamy go z m.in. “Imienia Róży” czy “Obcego 4″), który zostaje “Numerem Jeden”, a opaskę “Drugiego” wyrzuca.
Umierający ojciec zdążył nakazać synowi zemstę.
Afro przejmuje porzuconą opaskę …lecz bycie “Numerem Dwa” w tak młodym wieku jest niemożliwością, i szybko zostaje mu ona odebrana.
Ranny Afro trafia do dojo w którym żyją same sieroty - tam pod okiem Mistrza uczy się technik walki samurajską kataną.Kiedyś nadejdzie dzień kiedy odzyska odebraną mu opaskę,przepustkę do walki z “Numerem Jeden” i zemsty.
Tyle,że każdy chce mieć możliwość walki o boskość,zaś szczególną ochotę na to mają członkowie dziwnego zakonu “Pustej Siódemki”(”Empty Seven”)
Seria składa się z 5 odcinków po ok. 30 min - podróż Afro przeplatana jest jego retrospekcjami z dzieciństwa.
Niewątpliwym atutem jest klimat będący połączeniem feudalnej Japoni,nowoczesnej techniki,cyberpunka(implanty) i kultury hip-hopowej (objawiającej się w gadkach z nieśmiertelnym “yo,yo,yo”).Przoduje w tym postać Ninja-Ninja ( tu również, a może przede wszystkim tu głos podkłada niesamowity Samuel L. Jackson) którego hasła wymiatają.
Dosadny język i walki ociekające krwią sprawiają,że jest to propozycja dla pełnoletniego widza.
Nie sposób też nie wspomnieć o znakomitej muzyce RZA - członek Wu-Tang Clanu doskonale odnajduje się w takich klimatach (wcześniej tworzył soundtrack do “Ghost Doga - Drogi Samuraja”), bo przecież to Wu wymyślili (dobra wprowadzili na dobre do kultury masowej - gdyż już wcześniej były filmy z czarnymi karatekami ) mutację afroamerykańsko-azjatyckiego wojownika.
Gorąco polecam - tym bardziej,że polscy fani anime m.in z “Anime Garden” odwalili kawał dobrej roboty tworząc świetne napisy dla osób nie znających biegle angielskiego.Tym bardziej robota zasługuje na pochwałę, że napisy te w 100% oddają klimat tej produkcji (Ninja-Ninja - sprawdźcie typa :P).
Zapraszam też na oficjalną stronę - http://www.afrosamurai.com/-na której można obejrzeć fragmenty odcinków,zapoznać się z ich fabuła,postaciami,ściągnąć multimedia - krótko mówiąc sprawdzić czy to pasujący nam styl.
Nie lubię oceniać, ale skoro już muszę to 8\10 (zaznaczając,że głównie za wykonanie i klimat, bo fabuła już tak bardzo nie porywa,choć nie można jej zarzucić jakiś uchybień - po prostu taka historia ;) )
Autor: jaruone

Produkcja: USA\Japonia
Gatunek: mini-serial,anime,akcja,fantastyka
Premiera USA: 2007-01-04
Dystrybucja:w Polsce to chyba tylko na ebay\Allegro ewentualnie własnym sumptem :)