American Gangster (2007)
Kategorie: Dramat, Kryminalny, data: grudnia.09, 2007, autor: jaruone
Wielki reżyser, wyśmienici aktorzy i gangsterska historia oparta na faktach - to musiało się udać.
Frank Lucas (Washington) jest kierowcą, ochroniarzem i człowiekiem od brudnej roboty Bumpy Johnsona czarnego gangstera, rządzącego (za przyzwoleniem włoskiej mafii) Harlemem.
Kiedy Bumpy umiera każdy próbuje przejąć jak najwięcej władzy dla siebie.
Działką Franka są narkotyki - kiedy przez przypadek dowiaduje się , że jego kuzyn będący na wojnie w Wietnamie ma w Bangkoku własny klub, oraz że żołnierze amerykańscy masowo uzależniają się od heroiny, która w południowo-wschodniej Azji jest bardzo tania i “czysta” postanawia wykorzystać sytuację.
Zbiera całą gotówkę jaką posiada i jedzie do Bangkoku, gdzie za pośrednictwem kuzyna trafia do szefa azjatyckiego kartelu narkotykowego, od którego kupuje 100 kg czystej heroiny i umawia się na następne transakcje.
Problem z przewozem narkotyków do Ameryki Lucas rozwiązuje w sposób tyle skuteczny co szokujący - narkotyki przewożone są w trumnach martwych amerykańskich żołnierzy.
Czysta heroina pozwoliła Frankowi szybko zarobić wielkie pieniądze - rozrabiał ją na towar gorszej jakości, sprzedawał w niższej cenie, a i tak jego “shit” był najmocniejszy w całym NY.
Dość powiedzieć, że pierwszego dnia kiedy “Blue Magic” (tak nazwał swoją “markę”) trafił na ulicę, lodówki w kostnicach zapełniły się po brzegi, a koroner miał pełne ręce roboty.
Właśnie podczas wizyty u koronera (w celu zidentyfikowania zmarłego w wyniku przedawkowania kumpla-policjanta) detektyw Richie Roberts spotyka się po raz pierwszy z opakowaniem po “Blue Magic”.
Niebawem gdy tania i niezwykle mocna heroina zalewa NY i okolice, Roberts (z powodu nieposzlakowanej uczciwości - oddał znaleziony milion dolarów, przez co wszyscy traktowali go jak dziwaka) zostaje mianowany szefem grupy mającej rozpracować źródło z którego pochodzi “Blue Magic”.
Wielu osobom jest to nie na rękę - gangsterzy wiedzą, że Roberts jest nieprzekupny, zaś skorumpowani policjanci boja się, że gdy bossowie narkotykowych gangów zostaną zatrzymani stracą źródło utrzymania.
Początek filmu jest mocny - Frank polewa jakiegoś gościa benzyną ,a następnie go podpala po czym pakuje w niego kilka kul.
Czyżby szykował się krwawy film a’la “Scarface” De Palmy??(nawet plakat podobny
)
Czy będzie coś na obraz dzieł Coppolli czy Scorsese ??
Niestety (a może stety) Ridley Scott poszedł swoją drogą - trup nie ściele się gęsto,nie mamy patetycznych gadek o honorze,przyjaźni,zaufaniu,nawet powstawanie imperium Franka jest pokazane pobieżnie.
Fabuła skupia się raczej na postaciach Franka i Ritchiego.
Tak to bywa z filmami opartymi na faktach - jeśli Lucas nie wyciął w pień połowy dzielnicy, film nie może tego zakłamywać.
Nie oznacza to, że jest nudny. Po prostu jest inny niż “Chłopcy z ferajny”,”Ojciec Chrzestny”, “Człowiek z blizną” i inne klasyki kina gangsterskiego.Mniej efekciarski za to bardziej realny.
Co do gry aktorskiej t,o przyczepić się można trochę do Rusella Crowe - jego postać jest powiem szczerze wkurzająca (przynajmniej mnie denerwowała) - Ritchie jest typem pierdołowatego (choć skutecznego) policjanta, mającego problemy z żoną, dzieciakiem, kumplami z pracy (przez tą uczciwość
) i chyba tylko znajomości z siostrzeńcem jakiegoś mafioza nie został odstrzelony.
Scena, kiedy odbiera detektywowi Trupo zgarnięte przez niego pieniądze dobrze pokazuje jego “ciamciaramciatowatość” (że pozwolę sobie zacytować Romka Edukatora).
Film warto obejrzeć - bo choć jak wspominałem nie mamy tu często strzelanin, pościgów, zasadzek czy mafijnego knowania, fabuła nadrabia to ciekawa historią - człowiek który był szoferem gangstera, dzięki wieloletnim obserwacjom swojego szefa staje się naprawdę wpływowym człowiekiem.
Można nawet stwierdzić , że uczeń przerósł mistrza.
I tu taka mała refleksja - film ten miałby O WIELE większy potencjał, gdyby był częścią cyklu “American Gangsters” - ludzie występujący tu w rolach drugoplanowych np. Nicky Barnes czy Bumpy Johnson mają swoje niezwykle ciekawe historie (Nicky z narkomana stał się bossem narkotykowym, Bumpy walczył z Dutchem Schulzem w czasach prohibicji) - czy nie ciekawym projektem było by zebranie wcześniej wspomnianych reżyserów, oraz grona znakomitych scenarzystów i powiązanie tych historii od lat 20 do 80 w jeden wspaniały cykl??
Wyobrażacie sobie historię Bumpy’ego w której Frank jest kierowcą, by w następnej części stał się narkotykowym bossem??
Oczywiście są filmy fabularne bądź dokumentalne o tych postaciach, jednak taka trylogia czy saga gangsterska w której odpowiednie postacie grają ci sami aktorzy,a ich historie są autentycznie powiązane (bo przecież nikt w tym świecie nie brał się ot tak znikąd - najpierw był chłopcem na posyłki, potem żołnierzem, zaś później awansował wyżej) była by strzałem w dziesiątkę.
Niestety tak się nie stało, pozostaje mi zatem tylko polecić film, choć od razu uprzedzam kule w nim liczone są na sztuki nie setki
ps. lata 70, patrzę Jones z brygady Ritchiego ma dziarę Wu-Tangu (nawet najazd kamery na nią był zrobiony) - myślę chwilę WTF?? jakieś haluny mam - a to RZA tyle ze nieogolony
Produkcja: USA
Gatunek: Dramat,Kryminał
Data premiery: 2007-10-19 (Świat), 2008-01-25 (Polska)
Reżyseria: Ridley Scott
Scenariusz: Steven Zaillian
Obsada: Denzel Washington, Russell Crowe, Chiwetel Ejiofor, Josh Brolin, Lymari Nadal, Ted Levine, Roger Guenveur Smith, John Hawkes, RZA, Yul Vazquez, Cuba Gooding Jr., Armand Assante i in.
Czas trwania: 157





grudzień 13th, 2007 , data 10:11
kumpela zaczęła oglądać i po pół h wyłączyła, bo taki był nudny ;>
grudzień 13th, 2007 , data 17:51
ma szczęście że nie mam jej adresu i załadowanego Thompsona odziedziczonego po wielkim Al’u Capone
jak wspominałem film nie dla wszystkich - sam spodziewałem się jatki i hektolitrów krwi,nieco się zawiodłem ale ziewać z nudów nie ziewałem
Ty jak wytrzymałaś na “rumuńskich skrobankach” tym bardziej na “American Gangster” nie powinnaś przysnąć - nie słuchaj koleżanki i obejrzyj sobie
ps. końcowa scena zatrzymania Franka - realniejszej chyba nie widziałem w tego typu filmach, wszystko jak w życiu, bez zbędnych fajerwerków - i taki jest właśnie ten film.
w skali ocen była by to solidne 7\10 (no może z małym “-” za nieco ciotowatego Ritchego :P)
grudzień 14th, 2007 , data 01:36
no
zobaczymy
narazie wkręciłam się w oglądanie ally mc beal
kwiecień 22nd, 2008 , data 17:57
FIlm był zajebisty. Wy byście tylko pokemony oglądali albo jakieś strzelanki. Poza tym to jest film na faktach !