Amistad (La Amistad)(1997)
Kategorie: Dramat, Historyczny, data: października.28, 2008, autor: Apokalips
Chyba każdy w dzisiejszym świecie zna taką osobistość jak Steven Spielberg, twórcę takich obrazów jak: “Szczęki”, “Park Jurajski” czy “Lista Schindlera”. Spielberg już od dawna daje nam pokaz świetnego kina, a najciekawsze jest to, że ten człowiek nie skończył żadnej szkoły filmowej. Można nazwać go Genialnym Samoukiem. Film pod tytułem “Amistad” to kolejne dzieło, które, jak sam reżyser mówił, uważa za najrozsądniejsze swoje dzieło. Przejdzmy zatem do samej recenzji.
“Amistad”, to film, który przenosi nas w XIX wiek. Czasy kiedy w Stanach Zjednoczonych i w innych krajach niewolniczych, został wprowadzony zakaz handlu niewolnikami. Właściciel, który posiadał niewolników kupionych już przed tym zakazem miał do nich pełne prawo. Film opowiada nam przeżycia kilkudziesięciu murzynów, któzy nielegalnie zostali pojmani i sprzedawani, aż do momentu, w którym trafili na statek - La Amistad. Na nim przeżywają niebywałe męki. Chłosty, brak pożywienia czy morderstwa, tylko po to, aby pokazać co może się stać, jeśli ktoś jest nieposłuszny. W pewnym momencie główny bohater - Cinque wydostaje się z łańcuchów i wszczyna bunt. Cała załoga statku zostaje wymordowana, poza dwoma mężczyznami, którzy mają doprowadzić murzynów do Afryki. Niestety, dzieję się na odwrót. Mężczyzni wykorzystując niewiedzę, czarnoskórych płyną w stronę Ameryki Północnej. W Stanach Zjednoczonych murzyni są oskarżeni o morderstwo i piractwo. Na szczęście, w mieście są ludzie, którzy chcą pomóc wydostać im się na wolność…
Fabuła filmu dla niektórych choć oklepana, ma w sobie magię i niesamowity klimat. Scenariusz został stworzony na podstawie prawdziwej historii statku Amistad, a stworzyli go - William Owens i David Franzoni. Muzyka do filmu została skomponowana przez pięciokrotnego zdobywce Oscara - John’a Williams’a. Muszę przyznać, że jest to prawdziwe dzieło sztuki, bo muzyka oddaje cały klimat cierpiącej Afryki. Słuszna nominacja do Oscara w ówczesnym czasie. Warto wspomnieć o zdjęciach, gdyż zrobił je polski operator i mistrz kamery - Janusz Kamiński. Osobiście uważam, że są to jedne z najpiękniejszych zdjęć w latach 90. Gra aktorska także stoi na wysokim poziomie, a w główne role wcielili się tacy aktorzy jak: Morgan Freeman (Theodore Joadson), Anthony Hopkins (John Quincy Adams), Djimon Hounsou (Cinque) oraz Matthew McConaughey (Baldwin). Ciekawe było tez to, że odtwórcy ról niewolników specjalnie dla filmu nauczyli się języka plemienia Mende. Reżyseria, jak to u Spielberga jest fenomenalna, muszę przyznać, że pomimo wielu lat pracy, Steven Spielberg wciąż ma bardzo świeże spojrzenie na świat. Widać to np. w scenie gdy murzyni w celi oglądają Biblię i jeden drugiemu opowiada o cierpniach narodu żydowskiego.
Cały obraz jest jednym słowem piękny, aczkolwiek fani szybkiej wartkiej akcji nie mają tu czego szukać, bo film jest ewidentnie nastawiony na przekaz. Cały sens tego filmu zawarty jest w stwierdzeniu, że każdy człowiek powinien walczyć o najważniejsze, mianowicie wolność. Sądzę, że Spielberg po raz kolejny udowodnił nam jak bardzo wartościowym jest twórcą oraz jak ważnym ogniwem jest w świece filmu. Ja szczerze polecam ten obraz ludziom, którzy nie oglądają filmów tylko po to, aby dobrze się zabawić.





Zostaw odpowiedź