Apocalypto (2006)
Kategorie: Dramat, data: listopada.30, 2007, autor: Agnieszka Kondraciuk
Czytając recenzje tego filmu na pewno nie zapłaciłabym 15zl, by usiąść na sali kinowej i czekać na jego początek. Skłonił mnie za to trailer, urywki filmu opatrzone muzyka były doskonale. Zachęcona urywkami wybrałam się wraz z chłopakiem i jego bratem.
„Apocalypto” opowiada historie Łapy Jaguara (Rudy Youngblood), syna wodza wioski, na którą napadają pewnego ranka obcy. Główny bohater szybko ukrywa swoja żonę wraz z dzieckiem, a sam zostaje pojmany.
Każdy widz słysząc, że reżyserem jest Mel Gibson („Znaki”) spodziewa się czegoś tak wspaniałego jak „Waleczne serce” („Braveheart”). Strona techniczna filmu jest naprawdę dobra. Żywa scenografia, kostiumy, choreografia, fenomenalna muzyka (oraz dźwięki), dynamiczne sceny zachwycają. Obsada – same nowe twarze, nie mu tu „malowania” białych na Indian. Co jest jeszcze wspaniałe? Yucatec. Co to? Dialekt Majów. Aktorzy nie mówią po angielsku.
Teraz czas na minusy. Film jest przewidywalny. Początek jest krótki, polowanie na tapira, chwila w wiosce i już napad. Najdłużej trwa prowadzenie jeńców do miasta i ucieczka z niego. Z największą pasją robione są sceny mordów. Gdy główny bohater ma umrzeć scena śmierci się wciąż przedłuża jakby zaćmienie słońca się spóźniało. Ciągłe składanie ofiar i ucieczki robią się nudne. Z historią również nie było tu najlepiej. Majowie przedstawieni zostali jako rządni mordu ludzie (Majowie bardzo rzadki składali ofiary z ludzi). Najwidoczniej pomylono tu ich z Aztekami, do których bardziej pasowało miano barbarzyńców. Podobnie było ze scenografią w mieście, pochodziła z różnych okresów. Kiedy Łapa Jaguara uciekał przypominał mi Bruce’a Willisa w „Szklanej pułapce” – twardziel, którego nic nie powstrzyma. Nawet strzała w barku i brzuchu.
Mimo iż w pewnych momentach chciałam żeby film się już skończył. Nie mówiąc o moich dwóch kompanach, którzy tylko wiercili się na fotelach. Warto obejrzeć chociażby dla sceny pola wyścielanego ciałami bez głów.
Produkcja: USA;
Data premiery: grudzień 2006;
Reżyseria: Mel Gibson; Czas trwania: 139min
Autor recenzji: Agnieszka Kondraciuk


(4 głosów, średnio: 8.5 / 10)

grudzień 1st, 2007 , data 13:24
fakt film opowiada raczej o Aztekach masowo dakapitujących jeńców - gdyby ktoś się mnie spytał (bez wcześniejszego przygotowania) o kim jest film bez zmrużenia oka powiedziałbym “o Aztekach” - do dziś tak w sumie myślałem

Ale nie czepiajmy się - to jest PRZEDE WSZYSTKIM film przygodowy o czym wiele osób zapomina.
I to dobry film przygodowy - już sam temat sprawia, że każdy kto chce obejrzeć jakąś dobrą produkcję z tego gatunku (a nie dokument rodem z Discovery) powinien sięgnąć po tą pozycję, gdyż raczej jest posucha na takie filmy - prościej n-ty raz ścigać psychopatycznego mordercę.
Nie wiem Agnieszko czy studiujesz archeologię,architekturę czy historię sztuki (jeśli tak i sama na to wpadłaś to gratuluję, ja oglądając kino akcji nie potrafię sie skupić na takich szczegółach) że aż tak raziły Cię niespójne historycznie elementy architektoniczne miasta, normalnie 99% ludzi nie zwróci na to uwagi
Obawiam się jednak, że zasugerowałaś się pewną recenzją na pewnym portalu dotyczącym filmów - nieładnie,nieładnie wykorzystywać czyjeś “wypociny” by krytykować ;P Film miał prawo Ci się nie podobać ale nie niszczmy filmu przygodowego z powodu rozbieżności z realnymi faktami.Gdybyśmy mieli być tak dosłowni - “Indiana Jones” nie miałby racji bytu
grudzień 1st, 2007 , data 13:46
Piszac recenzje sugeruje sie rowniez recenzjami innych. I nie besztam filmu, znajduje plusy i minusy, ktore mi pasuja.
grudzień 1st, 2007 , data 14:07
tylko prawdę powiedziawszy to wątpię żebyś ten minus scenograficzny wcześniej zauważyła, więc jest on trochę “na siłę”
nie to żebym był spokrewniony z Melem czy miał zamiar Cię dyskredytować w oczach Czytelników tyle, że zapomniałaś w opisie i tagach nadmienić że to jest film przygodowy (został jeno dramat w tagu) - a one rządzą się swoimi prawami.
Mając to na uwadze należy do nich podchodzić z większą dozą tolerancji na niektóre fakty - co oczywiście nie zmienia tego że film faktycznie mógł Ci się nie podobać, a mi wprost przeciwnie.
ps. pozwoliłem sobie wkleić “obrazek” żeby nie było tak smutno
grudzień 1st, 2007 , data 18:06
Bedac w PL pracowalam przy teledyskach, dla mnie scenografia jest bardzo wazna.
grudzień 1st, 2007 , data 22:07
[quote="Agnieszka"]Bedac w PL pracowalam przy teledyskach, dla mnie scenografia jest bardzo wazna.[/quote]
i dzięki klipom rozróżniasz tikal od puuc (te różne majskie style )- masz poczucie humoru większe niż moje
luty 20th, 2008 , data 12:51
recenzja napisana z pasją , bardzo mi sie podoba… taak trzymac
swoja droga fajnie by bylo gdyby bylo pare slow o recenzentach, zeby moc poznac ich blizej… przeciez jestesmy jedna rodzina
luty 20th, 2008 , data 17:27
Bardzo dobry pomysł.
Mogę stworzyć taką podstronę, tylko każdy z nas musiałby mi przysłać mailem/gg trochę informacji o sobie