Recenzja: Amelia (2001) Recenzja: Bracia Karamazow (2008)

Recenzja: EKIPA (2007)

0 komentarzy
Recenzja: EKIPA (2007)

W Polsce już od dobrych kilku lat trwa boom na seriale- jesteśmy zewsząd atakowani historiami Mostowiaków, Lubiczów czy Złotopolskich, razem z komisarzem Zawadą, Kruszonem i nadkomisarzem Gajewski podążamy śladem zbrodni, w końcu, stajemy się bezpośrednimi świadkami rozterek miłosnych niewolnicy Isaury, tudzież Luz Marii. Nieobce są nam też problemy z jakim zmagają się włodarze wielkich domów mody, w raczkującej w Polsce “Brzyduli” lub w niemal prehistorycznej “Modzie na sukces”. Jak dziecko jedzące czekoladę przed obiadem, z miną winowajcy niejednokrotnie siadamy przed telewizorem i z poczuciem winy, zagłebiamy się w życie bohaterów. Zdajemy sobie jednak doskonale sprawę, jak prymitywna, niejednokrotnie naiwna, a już prawie zawsze przewidywalna jest fabuła oglądanej przez nas opery mydlanej. W tym wszystkim, znalazła się Agnieszka Holland i ciągnąc za sobą pół rodziny, stworzyła zupełnie nowy i zupełnie inny serial- Ekipę.

Ekipa niewątpliwie, pod pewnymi względami jest produkcją przełomową. To pierwszy polski political fiction, oraz pierwszy od ćwierć wieku projekt zrealizowany przez Agnieszkę Holland (mimo wsparcia córki i siostry, tytuowana jest reżyserem głównym). Co tu dużo mówić, pomysł, przynajmniej moim zdaniem był strzałem w dziesiątkę. “Ekipa” to opowieść o stawiającym pierwsze kroki w roli premiera wykładowcy akademickim Konstantym Turskim (Marcin Perchuć) oraz towarzyszącej mu tytułowej ekipie, pozostałej po poprzednim Prezesie Rady Ministrów, Henryku Nowaszu (Janusz Gajos). Ciekawym wątkiem całego serialu jest właśnie osoba byłego premiera, zmuszonego do dymisji z powodu własnej teczki, która ‘wyszła’ z IPN-u.  Reżyserki trzymają widza w niepewności, nikt do końca nie jest pewien niewinności Nowasza, który nie potrafi z podniesionym czołem spojrzeć w przeszłość, w czasy potajemnych spotkań studenckich, manifestacji i protestów, a zwłaszcza, przesłuchań w milicyjnych celach. Dla Turskiego, idealisty, który do polityki wchodzi jako osoba pełna zapału i wiary w lepsze jutro, staje się mentorem, który uświadamia mu, jak ciężkie jest zadanie, którego się podjął.

Turskiemu, towarzyszy rzecznik prasowy rządu, Hubert Kowerski (Rafał Maćkowiak), szefowa gabinetu politycznego premiera Aleksandra Pyszny (Katarzyna Herman), szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Adam Niemiec (Krzysztof Stroiński) oraz powołani przez niego z Zamościa Julia Rychter (Katarzyna Gniewkowska) i Mateusz Bonowicz (Marcin Bosak). Z odcinka na odcinek, każdy bohater staje się nam coraz bliższy, reżyserki dozują nam informacje o nich w sposób dyskretny, by nie odciągnąć widza od wątku głównego jakim są polityczne zmagania rządu Turskiego nie tylko z rzeczywistością, gospodarką, wymiarem sprawiedliwości, ale i z koalicjantami, przewodniczącym PdP Janem Matajewiczem (Marek Frąckowiak) oraz jedną z twarzy macierzystej partii rządu, liderką PBC, Krystyna Sochaczewską (Bogusławą Schubert), która po odejściu zaufanego Nowasza, nie jest przychylna postępowaniu rządu.

Holland nie pozwala się nudzić zarówno widzowi, jak i swoim bohaterom. Ani jeden z czternastu odcinków, nie przedstawia zwykłego dnia premiera, uczestniczącego w obradach, tonącego w stertach papierów. Każdy dzień przynosi nowe wyzwanie- musi brać udział w negocjacjach z neofaszystami, interweniować w strajkujących zakładach pracy, lub wraz z prezydentem, ustalać stanowisko Rzeczpospolitej w sprawie prób jądrowych przeprowadzonych w jednym z sąsiadujących z Polską krajów. Problemy nie znikają też z samej kancelarii Turskiego- podejrzenia o korupcje, szantaże, strajki, wszystko to sprawia, że zaczynamy współczuć, rzuconemu na głęboką wodę wykładowcy, tym bardziej, gdy widzimy jak do całej sprawy ustosunkowana jest jego rodzina, zwłaszcza jego chimeryczna żona, Paulina (Aleksandra Justa).

Każdy bohater jest tu osobną jednostką, wykształconą, obowiązkową i w pełni oddaną swemu zwierzchnikowi, która posłużyła reżyserką za uosobienie pewnego typu człowieka, lub pewnej wartości. I tak naprzykład Aleksandra Pyszny, zabiegana pracoholiczka, wbiajająca się w garnitury jest przykładem osoby niezdolnej do życia w związku, do posiadania własnego czasu. Jej życie, to życie rządu. Z kolei Hubert Kowerski, ironiczny ale i zabawny w swym zapracowaniu jest rozwodnikiem, który nie potrafi poradzić sobie z córczką, odmawiającą jedzenia. Szarą eminencją nie tylko kancelarii ale i chyba serialu, jest Adam Niemiec, który przywiązuje się do ekipy, próbując utrzymać ją w ryzach stara się sprawić wrażenie ostrego i nietolerującego niesubordynacji, szefa- choleryka. Mimo to, Kowerski nazwał go w jednym z odcinków ‘małym, siwawym, podstarzałym facecikiem’.

Zaczynając oglądać serial, zastanawiałam się, czy fabuła znudzi mnie równie szybko jak oglądanie sejmowych obrad, czy również będę zniesmaczona poruszanymi tematami. Holland zadbała jednak o widza, i w przerwach między ratowaniem Polski i walką z koalicjantem, serwuje nam nieprzeciętny, inteligentny humor, reprezentowany zazwyczaj przez Kowerskiego, lub Niemca, rozmawiającego ze swą buńczuczną sekretarką Dorotą (Agnieszką Grochowską). Nie brakuje tu też błyskotliwych dialogów, cynicznych uwag, dotyczących zarówno serialu, jak i polskiej rzeczywistości.

Zdawać by się mogło, że jest to serial idealny, że opisywać go można w samych tylko superlatywach. Reżyserki nieustrzegły się odrobiny naiwności i nieprawdopodobieństwa. Bo jak długo można wierzyć w to, że premier osobiście zajmuje się każdym strajkiem, każdym zaginięciem, każdym przypadkiem korupcji? Prócz wykładowcy, lubiącego latanie i kajakarstwo, zaczynam dostrzegać w nim niemal Świętego Mikołaja, lub Supermana śpieszącego na pomoc każdemu w potrzebie, sypiącego jak z rękawa nowymi inwestycjami. A chyba nie tak powinno być.

Warto też zwrócić uwagę, na aktorów,wcielających się w główne role. Prócz Gajosa (trzymajacego swój zwykły, wysoki poziom), Stroińskiego (tradycyjnie niezawodnego, doskonale grającego zabieganego ministra-melomana) oraz Andrzej Seweryna (w roli prezydenta Juliana Szczęsnego <notabene, niezwykle reprezentacyjnego prezydenta…>przekonanego o własnej nieomylności miłośnika militariów) oraz pojawiających się epizodycznie znanych nazwisk, mamy tu do czynienia z aktorami głównie teatralnymi i serialowymi- jak Gniewkowska czy Perchuć. Holland daje też szansę na rehabilitację i zmycie starych ról- Herman przestaje być koleżanką Magdy M., a Grochowska pozwala myśleć o sobie jako o kimś więcej, niż tylko filmowej ukochanej Macieja Zakościelnego. Swoją szansę wykorzystał też Rafał Maćkowiak, który przestał być niszowym, pojawiającym się w przeciętnych filmach(niezapomniana rola w “Dzieciach i rybach”) epizodycznym aktorem. Po Ekipie, zagrał m. in w “Senności” Magdaleny Piekorz i w “33 scenach z życia” Małgorzaty Szumowskiej.

Jest to naprawdę niezwykła produkcja, która nie tylko pozwoli nam obejrzeć coś bardziej ambitnego niż Małgorzatę Kożuchowską smażącą kotlety w Grabinie, ale i da nam złudne poczucie łatwości, nakarmi nas bezpodstawną nadzieją, że politycy mogą być tak kompetenti i przystępni jak ci serialowi, że przy odrobinie wysiłku, do jakiej zmusza się ekipa Turskiego i w rzeczywistości nasze państwo osiągnęłoby sukces. W tym jednak wypadku należy mieć się na baczności tak samo, jak podczas oglądania “Mody na sukces”- to także tylko serial.

Zostaw komentarz

Spam Protection by WP-SpamFree

web hosting - alveo - Pozycjonowanie - imprezy integracyjne - fakty o alli