euforia.jpg

On zabiera Ją od niekochanego sadystycznego męża, który bierze strzelbę i idzie w ślad za nimi. Tyle. Chwała filmowi za to, że trwa niewiele ponad godzinę, gdyż takiej dawki pretesjonalnego upozorowanego artyzmu po prostu trudno byłoby znieść. Ten debiut Wyrypajewa (ciekawe nazwisko:)) wrzuciłbym to tego samego worka, w którym znajdują się inne konfekcyjne wydmuszki art-kina takie jak “Matka i syn” Sokurowa czy “Zmruż oczy” Jakimowskiego. To filmy, które  - świadome braku tzw. fabuły - próbują nam wmówić, że o Coś jednak tu chodzi; że to wszystko pozornie proste, ale tak naprawdę, to przesycone Metaforą i tzw. Głębią. No i ten klimat! Ach te zdjęcia rozległych rosyjskich równin nad Donem! Te jakże uchwycone zachody słońca! Te odbijające się w tafli wody gwiazdy! Ach ach ach! Do tego jeszcze ten motyw muzyczny - jakże ‘artystowski’ (swoją drogą epatowany dosłownie przez cały film, błee…). Wniosek? Nie wystarczy naoglądać się filmów Tarkowskiego.

produkcja: Rosja
gatunek: Melodramat
data premiery: 2007-04-20 (Polska) , 2006-06-11 (Świat)
reżyseria Ivan Vyrypayev, scenariusz Ivan Vyrypayev, zdjęcia Andrei Naidyonov, muzyka Aidar Gainullin czas trwania: 74
dyst.: Kino Świat