Recenzja: RED (2008) Recenzja: Gallipoli (1981)

Recenzja: Kiedy dzwoni nieznajomy / When a Stranger Calls (2006)

1 komentarz
Recenzja: Kiedy dzwoni nieznajomy / When a Stranger Calls (2006)

Ostatnimi czasy w horrorach możemy spotkać się z coraz to bardziej wyrafinowanymi sposobami  zastosowania prostych przedmiotów codziennego użytku, znanych dobrze każdej szanującej się gospodyni domowej. W efekcie tego zabiegu otrzymujemy psychopatę ścigającego swoją ofiarę z tasakiem, nożem do sera, młotkiem czy mikserem. Ale żeby prześladować kogoś przy pomocy telefonu? Pomysł nie nowy (znany widzom choćby ze słynnego “The Ring”) zostaje sprawnie odgrzany w thrillerze Simona Westa i dzięki temu nie traci na świeżości.

Bohaterką filmu jest nastoletnia opiekunka do dzieci Jill Johnson (śliczna Camilla Bell), która podczas pewnego ponurego wieczoru zostaje sama w znajdującym się na uboczu domku nad jeziorem, gdzie ma spędzić noc czuwając nad dwójką maluchów. Gigantyczna rezydencja pracodawców bardziej przypomina fortecę niż dom; dodatkowo pozostawiona przez panią Mandrakis niekończąca się lista telefonów ratunkowych oraz włączony alarm i szczelnie zamknięte drzwi wprowadzają nas atmosferę bezpieczeństwa.

Złudnego, jak się okaże już wkrótce gdy Jill odbierze serię niepokojących telefonów od tajemniczego nieznajomego. Z początku przekonana, że to niewinny żart, dziewczyna szybko zrozumie, że jej prześladowca nie ma ani poczucia humoru, ani skrupułów, a spokojna na pozór noc zamieni się w zaciekłą walkę o życie, nie tylko swoje, ale i dzieci.

Na pierwszy rzut oka można by uznać fabułę za oklepaną i mało oryginalną. Oto nastolatka musi zmierzyć się z Nieznajomym, który ma niesamowitą zdolność przenoszenia się z miejsca na miejsce w rekordowym czasie, zna szyfr alarmowy oraz wszystkie numery telefonów w domu. Jednak uważny widz doceni kunszt reżyserskiej pracy oraz zbawienny dla ogólnego wrażenia brak przekombinowania w szczegółach.

Już na samym początku na pochwałę zasługuję scena otwierająca film: widzimy wesołe miasteczko i radośnie bawiące się w nim dzieci, co kontrastuje z będącą na drugim planie (ale jednak nie dającą się nie zauważyć) pełną napięcia muzyką i urywkami rozmów telefonicznych zakończonych przerażającym krzykiem młodej kobiety. Jest to jakby jeden gryz ciastka, zapowiedź tego co czeka nas dalej. A dalej jest już wzrastające napięcie. Pełna duszności, ciężka atmosfera w połączeniu z tajemniczymi zakamarkami wielkiego domu, po którym błąka się przerażona Jill daje zamierzony efekt – po prostu straszy widza. Dodatkowym czynnikiem potęgującym poczucie braku bezpieczeństwa jest to, z czym bohaterka (a pośrednio i my) będzie musiała się zmierzyć, czyli utożsamiane przez anonimowego prześladowcę nieznane. Reżyser odwołuje się do najbardziej atawistycznych lęków i zadaje pytanie jak mamy walczyć z czymś czego nie widzimy, nie rozumiemy, nie możemy ocenić.

Na oklaski zasługuje kreacja stworzona przez główną aktorkę. Rzadko w horrorach widzi się prosty, rzetelny warsztat aktorski, szczególnie w wykonaniu młodej, niedoświadczonej zawodowo dziewczyny. Grana przez Camille Bell postać wyraża naturalnie lecz dobitnie narastający strach i panikę, co pozwala widzowi na identyfikowanie się z postacią, a tym samym głębsze zanurzenie w sam film.

Dobre zdjęcia i umiejętnie dobrana muzyka, która nigdy nie wybija się na pierwszy plan, ale buduje nastrój w tle, również działają na plus.

Oczywiście dzieło Simona Westa nie pozostaje bez wad.

To co kłuje w oczy to trochę kiczowato dobrana scenografia – motyw szalejącej za oknem burzy powtórzony został w filmie grozy chyba po raz setny. Można by się także przyczepić do samej postaci psychopaty. Nie wiemy skąd się wziął, dlaczego posługuję się nieomal nadprzyrodzonymi zdolnościami i przede wszystkim skąd bierze te wszystkie numery telefonów? Mamy pokazany zarys jego działalności, ale brak jakiegokolwiek portretu psychologicznego, który pozwoliłby nam lepiej zrozumieć kierujące nim pobudki.

Pojawia się też kilka wyświetłanych horrorowych tricków jak np. scena, w której bohaterka zamiera w przerażeniu p0 usłyszeniu hałasu za ścianą, po czym zza owej ściany wychodzi kot, albo ta gdzie zdenerwowana odbiera kolejny telefon i wyładowuje złość na czyhającym tam jej zdaniem psychopacie, kiedy okazuje się, ze akurat tym razem dzwonił tylko zdziwiony kolega. Konesera filmów grozy te niedociągnięcia mogą razić, ale obiektywnie thriller Simona Westa zawiera więcej plusów niż minusów, a sam twórca z powodzeniem przeskoczył ustawioną przez siebie poprzeczkę, robiąc film będący przykładem rzetelnej pracy reżyserskiej.

Nie gwarantuję, że ten film odejmie Ci mowę, lub pozostawi w osłupieniu przez kilka kolejnych godzin po seansie, ale sądzę, że dwa razy się zastanowisz zanim odbierzesz telefon z wyświetloną na ekranie nazwą “numer nieznany”…

  1. Film extra, oglądałem go samemu w nocy.
    budzi napięcie.

Zostaw komentarz

Spam Protection by WP-SpamFree

alveo - Gry - Microsoft - hale przemysłowe - CS 1.6 Mlecyk [TP]