Recenzja: Wierny ogrodnik / Constant gardener (2005) Recenzja: Terminator: Ocalenie / Terminator: Salvation (2009)

Recenzja: Monachium / Munich (2005)

0 komentarzy
Recenzja: Monachium / Munich (2005)

5 września 1972 roku, podczas igrzysk w Monachium, ośmiu członków palestyńskiej organizacji „Czarny Wrzesień” wdarło się na teren wioski olimpijskiej celem wzięcia jako zakładników członków izraelskiej drużyny sportowej. Na miejscu w wyniku szamotaniny zginęło dwóch Izraelczyków, pozostałych dziewięciu członków drużyny stało się zakładnikami terrorystów, którzy zażądali uwolnienia prawie 250 palestyńskich więźniów. Bardzo szybko wydarzenia w Monachium trafiły na ekrany telewizorów ludzi całego świata, którzy mogli na żywo śledzić dramatyczny przebieg wydarzeń. Po długich negocjacjach terroryści zgodzili się uwolnienie zakładników w zamian za podstawienie samolotu, którym mieli uciec do Egiptu. Na docelowym lotnisku została jednak podjęta przez niemieckich snajperów i policjantów nieudolna akcja odbicia zakładników, zakończona masakrą, w której zginęli wszyscy zakładnicy oraz większość terrorystów. Incydent ten zwrócił uwagę całego świata na konflikt na Bliskim Wschodzie, przez niektórych jest także uznawany za początek światowego terroryzmu.

Film Stevena Spielberga opowiada o izraelskiej zemście na organizatorach porwania. Kilku wyszkolonych przez Mossad agentów w ciągu następnych miesięcy wyśledziło oraz dokonało egzekucji na różnych ludziach, podejrzanych o powiązania z wrześniową masakrą.

Jeszcze zanim obraz trafił na ekrany kin, budził wiele kontrowersji zarówno ze strony Izraelczyków, jak i Palestyńczyków, przy czym obie strony krytyki zarzucały mu stronniczość, tudzież niezgodne z prawdą przedstawianie wydarzeń. Osobiście wydaje mi się, że udało się Spielbergowi stworzyć dzieło nie stające wyraźnie po żadnej ze stron tego krwawego i bezsensownego konfliktu, co tylko udowadnia wielkość tego autora oraz celność jego obserwacji współczesnego świata.

Głównym tematem filmu wydaje się wzajemne nakręcanie spirali nienawiści i przemocy między Izraelczykami i Palestyńczykami. Kontratak izraelskich agentów prowadzi do kolejnych terrorystycznych zamachów na różnych Izraelczyków na całym świecie. Konflikt ulega zaognieniu, które nie zmalało do dzisiaj, gdy mijają już 34 lata od tragedii w Niemczech. Spielberg podejmując tutaj rolę moralizatora, zdaje się odnosić przedstawioną historię do śledzonej przez nas na co dzień amerykańskiej wojny z terroryzmem, która wkroczyła w fazę kontrataku po zamachu na dwie wieże WTC 11 września 2001 roku. Końcowe ujęcia filmu to wyraźna aluzja do amerykańskiej krucjaty, prowadzącej tylko do eskalacji konfliktu, już nie tylko państwowego, lecz wręcz kulturowego, konfliktu, który powinien nas obchodzić, w związku z zaangażowaniem w niego naszego kraju.

Kolejnym ważnym tematem jest relatywizm moralny i polityczny świata międzynarodowych agentów służb specjalnych oraz stojących ponad układami apolitycznych informatorów, o bliżej nieokreślonych (poza finansowymi) motywach działania. Uzyskanie informacji o miejscu pobytu  poszukiwanej osoby jest uzależnione tylko od kwoty pieniędzy jaką zainteresowana osoba jest w stanie zapłacić. Ciekawie ukazane jest to, jak wykonujący misję agent bardzo szybko może z myśliwego zmienić się w zwierzynę, w wyniku zmiany układów politycznych, lub gdy ktoś po prostu zapłaci więcej bezstronnemu informatorowi.

Główni bohaterowie filmu dość szybko tracą pewność co do udziału w organizacji porwania niektórych ludzi, będących ich celami. Często też stają w obliczu niemożliwości uniknięcia śmierci osób niewinnych, lub niebezpośrednio zamieszanych w sprawę.

Obraz reżysera „Listy Schindlera” cechuje drastyczność ukazywanych scen, szczególnie tych w retrospekcjach wydarzeń monachijskich.   W materiał filmowy wplecione są archiwalne zdjęcia prezentowane podczas porwania na ekranach telewizorów całego świata. Stricte już filmowe zdjęcia cechują się tym, że nakręcone zostały w zdecydowanej większości za pomocą dynamicznie poruszającej się kamery (tzw. ujęcia „z ręki”).

Pewien niedosyt po seansie może wzbudzać zatracenie wiarygodności w kilku scenach, chociażby, gdy główny bohater (Eric Bana) bez żadnego sprzeciwu podejmuje się tajnego i niebezpiecznego zadania, mając na uwadze fakt, że jego żona jest w zaawansowanej ciąży. Po niej samej także można by się spodziewać szerszej gamy emocji w obliczu tajemniczego wyjazdu męża. Podobnie jest w początkowych scenach egzekucji współorganizatorów porwania, gdzie izraelscy agenci, jak dobrze o tym wiemy z filmu – nie przeszkoleni w podobnych akcjach, praktyczne bez żadnych emocji, z zimną krwią zabijają przynajmniej pozornie bezbronne ofiary. Te drobne rysy na całości filmowej kompozycji nie wydają się z pewnością być wynikiem słabego aktorstwa, które pozostaje na przyzwoitym poziomie, unikając pretensjonalności, mogącej odciągać uwagę od jakże ważnego dla współczesności przewodniego tematu filmu.

Poza tym trudno coś więcej zarzucić obrazowi Spielberga, wydaje się on być pełnym głębokiej refleksji spojrzeniem na konflikt izraelsko-palestyński oraz inne konflikty współczesnego świata, które ciągle bezmyślnie zaogniane (chociażby takimi incydentami jak publikacje karykatur Mahometa w duńskich i innych europejskich, także polskich gazetach) bardzo łatwo mogą się przerodzić w światową wojnę między bardzo różniącymi się kulturami.

Wartą odnotowania jest z pewnością muzyka Johna Williamsa, jednego z najbardziej znanych kompozytorów filmowych, wielokrotnie już współpracującego ze Spielbergiem. Wyraźnie nasycona bliskowschodnimi motywami, oszczędnie podkreśla ważne sceny filmu, pozostaje jednak bezstronna i podobnie jak aktorstwo, pozbawiona pretensjonalności.

Zostaw komentarz

Spam Protection by WP-SpamFree

Noclegi Ząb - sushi warszawa - Praca dla studenta - wrzody żołądka - domy drewniane