Recenzja: Ty i ja / U, Me Aur Hum (2008) Recenzja: Cztery noce z Anną / Four Nights with Anna (2008)

Recenzja: Popiełuszko. Wolność jest w nas (2009)

10 komentarzy
Recenzja: Popiełuszko. Wolność jest w nas (2009)

Dawno nie byłam w kinie na filmie, po którego zakończeniu cała sala wciąż siedziała w swoich fotelach. Dlaczego? Bo takie zrobił na nas wrażenie. „Popiełuszko” to wspaniała, wzruszająca, a przede wszystkim prawdziwa historia księdza, który zmienił ówczesne czasy. Muszę przyznać, że gdy wybierałam się na tę produkcję, niewiele się po niej spodziewałam. Bałam się, że będzie to kolejny polski, przereklamowany film. A nie był. Polecam go wszystkim, zwłaszcza ludziom, których dotknął stan wojenny. Będzie to dla nich wzruszający powrót do przeszłości. W „Popiełuszce” pokazane są realia lat osiemdziesiątych, stanie w kolejkach po zakupy na kartki, bezprawne pobicia niewinnych ludzi przez milicję… dwudziestokilkuletni widz może sobie w końcu zobrazować okrucieństwo tamtych czasów. Zwykle taki właśnie widz, a w tym ja, nie wyobrażał sobie tego, co się wtedy działo. Dla nas stan wojenny to zamierzchłe czasy, a opowiadania rodziców niewyobrażalne. Teraz mogłam sobie to wszystko wyobrazić i uświadomić sobie jak to dobrze jest żyć w naprawdę wolnym świecie.
Fabuła filmu przepleciona jest różnymi retrospekcjami oraz autentycznymi materiałami, dzięki czemu cała produkcja zyskuje na wartości. Poznajemy księdza Popiełuszkę gdy był małym chłopcem, jesteśmy podczas najważniejszych chwil jego życia, przez wojsko, seminarium, raczkowanie jako ksiądz… aż po śmierć. Wszystko opisane jest w taki sposób, że widz nie zauważa nawet tych 150 minut, które przelatują błyskawicznie.
Film jest dość wiernie odwzorowany. Idealnie ukazuje tamtejsze realia. Zauważamy wpływ kleru na społeczeństwo polskie oraz okrucieństwo milicji. Wszystko tak jak było naprawdę, bez zbędnej propagandy. Nie zawiera też elementów typowego wyciskacza łez. Nie czujemy litości. Podziwiamy. Stąd też zasługuje na miano naprawdę dobrego, polskiego kina.
Warto zwrócić uwagę na aktora grającego głównego bohatera – Adama Woronowicza. Nadał się do tej roli wręcz idealnie. Poza prześwietną grą aktorską, jest nawet fizycznie podobny do księdza Popiełuszki. Nie potrafię zaproponować innego aktora do tej roli.
Na szczęście, w końcu polskie kino zaproponowało nam dobrą produkcję… Dobrze, że nie został przedstawiony tak jak na przykład Katyń. Nie mogę jednak zrozumieć zarzutu, że ciągle mówi się w naszych rodzimych produkcjach o kościele. Nie zgadzam się. Nie jest to żadne gloryfikowanie religii. Przecież takimi księdzem Popiełuszką mógł być każdy świecki. I każdy inny człowiek mógł dokonać tego, czego on dokonał. Nie można zrażać się do filmu, dlatego, że ten człowiek zrobił tak wiele dobrego. Ale to już nie kwestia do recenzji, ani filmu, a faktów.

  1. piękny i wzruszający film wczoraj oglądałem

  2. no nawet niezły film

  3. paula says:

    piękny,wzruszający, a przede wszystkim film z przesłaniem… popłakałam się na nim ;(((

  4. yyyy…”Dawno nie byłam w kinie na filmie, po którego zakończeniu cała sala wciąż siedziała w swoich fotelach”. zastanawiam się właśnie czy byłem na tym samym filmie czy poprostu świat zapomniał co to krytyka filmowa. Odnosząc się do tego cytatu powiem tak w ciągu filmu 1/2 sali spała reszta gadała lub tez w skrajnych przypadkach słuchała muzyki ze słuchawkami na uszach. Całość zgodnie opuściła salę zanim nastąpił moment kulminacyjny. Powód, wspomniane” Wszystko opisane jest w taki sposób, że widz nie zauważa nawet tych 150 minut, które przelatują błyskawicznie” jest tak naciągane , iż postanowiłem to skomentować. Może i film ma , a raczej napewno , walory edukacyjne, przesłaniowe itp. lecz został tak źle skleciony ,że jedynym spójnikiem między scenami był albo ks. Popiełuszko lub też muzyka rodem z “M jak miłość ” lub innej produkcji polskiej stacji telewizyjnej. Sam osobiście byłem dobrze nastawiony do filmu i bacznie go obejżałem do końca jednak jedyne momenty , które na mnie zadziałały to teksty typu : “bo nie ubek” , lub “mam nadzieje że na krócej”. Nie widze także sensu w ciągłych przekleństwach towarzyszącym od początku do końca filmu. To jakby nieudana próba ukazania że film nie jest typowym materiałem z repertuaru słuchaczy “Radia Maryja ” i widzów “trwam” czy innego tego typu mediów. Jednak widać , iż są użyte w sposób tak dziewiczy ,że brzmią jak kaszel ks. proboszcza.No trudno . Wolę myśleć ,że został nakręcony z powodu pobudek kościelnych niż finansowych. Mam nadzieje że wydzie wersja poprawiona , bo na tym filmie patrząc na miny widzów miałem wrażenie , że jedyne co im po głowie chodzi to to : “kiedy on w końcu zginie ” a nie jest to odpowiednia postawa jak na tego typu produkcje.

  5. marta says:

    Film naprawdę wspaniały. Ja rowniez spotkalam sie z tym, ze po zakonczeniu filmu cala sala siedziala. Malo tego. Gdy napisy juz zniknely kilkoro mlodych ludzi wstalo i po prostu zaczeli bic brawa. To chyba o czyms swiadczy. Film naprawde godny polecenia. Ja osobiście nie widzialam do tej pory lepszej polskiej produkcji.

  6. Lusia says:

    yyy… zanim zabierzesz się do totalnej krytyki tego dzieła, naucz sie pisać ortograficznie …yyy

  7. Cieszę się, że to ktoś inny zwrócił na to uwagę ;) ))

  8. film był super.jest jak najbardziej prawda o życiu ludzkim.gdy szłam do kina myślałam ze będzie nudny a bardzo mi się podobał. płakałam z godzinkę jest wzruszający i nie rozumiem jednego czemu ludzie są tak podli!!!!!!!!!!

  9. Tia, mohery jak zwykle kąśliwe uwagi rzucają osobom krytykującym ten film.

    No cóż mohery biły nawet brawa jak JPII beknął. Wszystko co ma związek z kościołem podnieca ich do granic absurdu. Choćby to była największa kaszana. Tak jak ten film…

  10. twój stary to kaszana!!!

Zostaw komentarz

Spam Protection by WP-SpamFree

lampy - Projekty domów - Szkoły językowe Kraków - nauka gry na instrumentach - website hosting