Recenzja: 1408 (2007)
Jest to drugi horror szwedzkiego reżysera. Po pierwszym, nie udanym, tym razem powiodło mu się lepiej. Wykorzystał do tego świetnego pisarza, Stephena Kinga i na podstawie jego opowiadania powstał naprawdę dobry, przerażający film.
Początkowo cały zarys koncepcji przypominał mi fabułę Piły (Saw), coś w stylu odkupowania swoich grzechów stając przed sądem ostatecznym, którym ani tam, ani tu nie był Bóg.
Główny bohater jest pisarzem dreszczowców i jego celem jest odwiedzanie przerażających miejsc, o których potem może napisać. Tym razem trafia do hotelu Delfin. Bardzo chce przenocować w tytułowym pokoju 1408, bo podobno zdarzają się tam straszne sytuacje, mordy, samobójstwa. Kierownik hotelu stara się usilnie zniechęcić Mike’a do noclegu, jednak nie udaje mu się.
Tak się składa, że w amerykańskich budynkach, z racji przesądu nie ma nigdy piętra trzynastego, co sprawia, że nieszczęsny pokój tylko teoretycznie znajduje się na czternastym piętrze.
W momencie, gdy Mike wchodzi do pokoju, przestaje być nadwyraz odważny. Zaczynają się dziać bardzo niekonwencjonalne rzeczy, które przeplatają się z jego własną przeszłością.
W filmie możemy zauważyć typowo Kingowskie motywy, jednak nie jest ich wiele.
Przyznam szczerze, że bałam się podczas tego filmu, a i taki był jego zamysł. Dobrze sprawdzili się scenarzyści wytwarzając nastrój grozy. Spisał się więc w swojej dziedzinie. Akcja toczy się bardzo szybko, sprawiając, że film kończy ‘nim się obejrzymy’ Sądzę jednak, że gdyby nie bardzo dobra obsada, horror straciłby na swej wartości.
I parę jeszcze słów o zakończeniu. Otóż bynajmniej nie było tendencyjne, a zaskakujące. Inne niż w opowiadaniu, co nie znaczy gorsze.
Generalnie mogę film polecić i dać mu 7 na 10 gwiazdek.
produkcja: USA
gatunek: Horror
data premiery: 2007-11-23 (Polska) , 2007-06-12 (Świat)
Najważniejsza obsada:
John Cusack: Mike Enslin
Samuel L. Jackson: Gerald Olin
reżyseria: Mikael Hafstrom, scenariusz Larry Karaszewski, Matt Greenberg, na podstawie opowiadania Stephena Kinga.
Autor: Magdalena Bród













Świetny film.. Warto go obejrzeć
Świetny film.. Warto go obejrzeć
Film można zmieścić w 15 minutach. Jest o niczym. Nie rozumiem adaptacji opowiastek Kinga skoro takie pierdoły może wymyślić 10-latek. Żenada, aczkowliek ciekawie nakręcona i świetnie zagrana przez Cusacka.
Film można zmieścić w 15 minutach. Jest o niczym. Nie rozumiem adaptacji opowiastek Kinga skoro takie pierdoły może wymyślić 10-latek. Żenada, aczkowliek ciekawie nakręcona i świetnie zagrana przez Cusacka.
film ciekawie zrobiony, budrzet im sie chyba skonczyl bo byla bardzo mala obsada ale wielki plus za efekty i dreszczyk. polecam
film ciekawie zrobiony, budrzet im sie chyba skonczyl bo byla bardzo mala obsada ale wielki plus za efekty i dreszczyk. polecam
w recenzji jest wzmianka o opowiadaniu na którego podstawie byl nakręcony ten film. wiecie może czy to wyszlo do ksiegarni, czy ma taki sam tytuł jak film? cokolwiek na temat tego, bo w Empiku nie widziałam ^^’
Tak, opowiadanie jest pod tym samym tytułem, ale niestety nie została wydana w Polsce.