4miesiace3tygodnie2dni.jpg

Było o tym filmie tak głośno, że za wszelką cenę chciałam pójść na niego do kina. Był problem, ponieważ nie wyświetlali go już od jakiegoś czasu. Jednak udało się, ponieważ opolskie kino konesera zaproponowało ten film na 29 listopada.
Poznajemy 2 dziewczyny, jedna z nich - Gabi jest w ciąży, druga pomaga jej znaleźć odpowiedniego człowieka do dokonania aborcji. Problemem jest jednak fakt, że jest ona już w ponad czwartym, lub nawet piątym miesiącu ciąży. Udaje im się znaleźć mężczyznę, który ma się na to zdecydować.
Od tego momentu zaczyna się właściwa fabuła.
Akcja filmu toczy się w 1987 roku w Rumunii, czyli podczas panowania komunistów.
Szare blokowiska, śmieszne tłumaczenia się w hotelach, zaostrzony zakaz usuwania ciąży, i wiele innych epizodów sprawia, że odbiorca ma przybliżony obraz tamtych czasów.
Film jest bardzo życiowy, jest prawdziwy. To jego ogromna zaleta. Dodatkowo nam, Polakom, łatwo wyobrazić sobie tą sytuację, ponieważ kiedyś u nas było tak samo.
Poznajemy życie nie dziewczyny, która decyduje się na aborcje, a jej przyjaciółki Otilii. Podczas gdy Gabriela jest w holetu i czeka, ta pokazuje nam swoje życie. Wybiera się na urodziny mamy swojego chłopaka. I tutaj kolejna mocna scena. Zderzenie kultur, środowisko doktorów i ona, córka prostych ludzi. Jestem pewna, że każdy w swoim życiu przeżywał dokładnie takie rozmowy. To coś w stylu umienin u cioci, nigdy nie chcesz na nie iść, a jednak zawsze wypada. O zgrozo.
Emocje w filmie pomagał rozbudzić i potęgować świetny motyw utrzymania kamery w jednym miejscu.
Moją chęć obejrzenia 4 miesięcy… zmotywował fakt iż podobno podczas premier część osób nie była w stanie wysiedzieć, ponieważ był tak bulwersujący. Miał również podobno zmieniać podejście do usuwania ciąży.
Niestety muszę w końcu napisać coś małopozytywnego. Otóż po ogromnie fantastycznych opinii na temat tego filmu spodziewałam się po nim naprawdę wiele. Natomiast stał się filmem, którego raczej długo nie będę wspominać. Jeśli miałby zmenić moje podejście do aborcji, zmienił by raczej nie w tą stronę, w którą powinien.
Film był zbyt brutalny? Nie był. Chyba że dla Francuzów czy Brytyjczyków, gdzie dla nich taki obraz społeczeństwa czy miast jest niemożliwy. A to przecież zupełnie inna kultura niż nasza, a nasza zbliżona jest do rumuńskiej, więc mną ten film zupełnie nie wstrząsnął.

Podsumowując, chciałam jeszcze dodać, że owszem, na pewno warto pójść na ten film do kina, ale bynajmniej nie pod kątem filmu o aborcji, a filmu o komuniźmie. Wtedy wiadome będzie, czego można się spodziewać.

tytuł właściwy: 4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni 4 luni, 3 săptămâni şi 2 zile (AKA 4 Months, 3 Weeks and 2 Days) (2007)
produkcja: Rumunia
gatunek: Dramat
data premiery: 2007-10-05 (Polska) , 2007-05-17 (Świat)
reżyseria Cristian Mungiu, scenariusz Cristian Mungiu, zdjęcia Oleg Mutu
czas trwania: 113 minut
dystrybucja: Gutek Film

Autor: Magdalena Bród