idol.jpg

Mój Ś.P. Duchowy Mentor Zygmunt Kałużyński zazwyczaj psioczył na polskie kino, nie tylko to post-1989 ale też często krytykował filmy zrealizowane w Systemie. Tęsknił za większą ‘iskrą’, twierdząc że nasi kręcą zwykłe nudziarstwa. Ja jednak byłbym ostrożny z krytyką. Nawet filmy nienagradzane były wtedy o wiele ciekawsze niż to nowe polskie kino, które wciąż jakoś nie może się odrodzić. Wydaje mi się, że polscy twórcy w owym okresie nie byli po prostu ’skażeni’ jakąkolwiek komercją (Machulski to przypadek osobny,a mimo to też ciekawy), nie szli na żadne kompromisy z producentami, bo nie musieli! W dodatku to nie były jakieś tam zaściankowe filmiki, ale dzieła podejmujace próbę uniwersalną jak np. “Idol” o fascynacji mitem i zatracaniu się w niej. Falk poprzez przestawienie postaci młodego dziennikarza (za mało wciąż doceniany Krzysztof Pieczyński) badającego życie i przyczynę śmierci sławnego pisarza (wzór to ponoć Hłasko) i coraz bardziej przybierającego jego osobowość, krytykował takie ślepe podążanie za mitem, życie życiem innych, które prowadzi w ślepą uliczkę. Dobre kino z ciekawie uchwyconą atmosferą głebokiego PRL-u.

produkcja: Polska
gatunek: Obyczajowy
data premiery: 1985-10-07 (Świat)
reżyseria Feliks Falk, scenariusz Feliks Falk, zdjęcia Wiesław Zdort,muzyka Jan Kanty Pawluśkiewicz
czas trwania: 90