Johny Rambo (2008)
Kategorie: Akcja, Dramat, Wojenny, data: lutego.05, 2008, autor: jaruone
“Kultowy” ile razy słyszymy to słowo w odniesieniu do jakiegoś filmu, książki czy albumu muzycznego? Setki?Tysiące? Słowo to jest tak wytarte od używania , że zatraciło swoje znaczenie - bo ileż to dobrych czy bardzo ciekawych dzieł może być “kultowymi” ? Aż niedobrze się robi jak słyszymy “kultowy album” , “kultowym przebój” itd.
Jednak w przypadku serii o Johny’m Rambo nie można nie użyć tego zwrotu (tym bardziej że jego użycie jest uzasadnione
) tak więc musicie wytrzymać jeszcze ten jeden raz.
Najpierw była książka Davida Morrella “First Blood” opowiadająca o losach weterana z Wietnamu, który po powrocie do domu nie potrafi się odnaleźć w nowej rzeczywistości , później na kanwie książki w 1982 roku powstał film, a jeszcze później … nie było chyba na świecie człowieka, który nie kojarzyłby Rambo i Sylvestra Stallone.
W 1985 powstał “Rambo 2″ a w 1987 “Rambo 3″ - film stał się dla wielu osób synonimem kina bezwartościowego, opartego na strzelaniu, masie trupów i … kasie z kolejnych sequeli (”Rambo 8 w telewizji, patrzcie moi mili…” jak ironizował Kazik, notabene wielki fan tego filmu ). Całą “trylogię” poznałem dość późno (w erze VHS niestety mi się to nie udało co było powodem mojego wielkiego wstydu wśród współtowarzyszy zabaw w wojnę :lol:), jako człowiek świadomy i wg. mnie film największe cięgi zbiera od osób które obejrzały film pobieżnie lub nie znają pierwszej części, która ma więcej w sobie z dramatu niż filmu wojennego - zagubieni weterani wojny wietnamskiej nie umiejący poradzić sobie z doznaną traumą- to temat rzeka, wielokrotnie poruszany np. w “Urodzonym 4 lipca”. I o tym właśnie był “Rambo: Pierwsza Krew” - kolejne części nie były już może tak “ambitne”, za to braki “głębokiego przekazu” nadrabiały widowiskowością - wiele dzisiejszych filmów wojennych nie umywa się do 3 części “Rambo” (chyba najsłabszej), że o “Rambo 2″ przez litość nie wspomnę.
Dodatkowo w czasach walki Zachód vs. Rosja - “Rambo” miał za zadanie pokazać kto tu rządzi i jest tym dobrym. Umięśniony Stallone wysyłający setki wietnamskich i radzieckich komunistów do piachu bardzo obrazowo trafiał z przekazem do świadomości mieszkańców wszystkich kontynentów, tych zamieszkujących “demoludy” w szczególności
Wreszcie po latach Stallone postanowił godnie pożegnać ikonę kultury lat 80-90 ubiegłego wieku i w roku A.D. 2008 do kin triumfalnie wszedł “John Rambo”.
Ciężko się opisuje takie filmy - to co wydaje się dość przydługim wstępem do recenzji nawet w kilku procentach nie oddaje fenomenu tego filmu (serii) - po prostu kto wtedy nie dorastał nie zrozumie
Akcja toczy się wokół wydarzeń w Birmie (scenarzyści chcieli chyba uderzyć w jakies aktualne klimaty) - wojskowa junta pacyfikuje wioski - pali, gwałci i zabija, a tych młodych chłopców którzy przeżyją wciela do armii. Kareńscy partyzanci (Karen to stan Birmy, który dąży do uzyskania niepodległości) nie mają większych szans z przeciwnikiem, brakuje leków i żywności. Amerykanie z Kościoła Chrystusa w Kolorado pełni nadziei, że mogą zmienić świat zebrali pomoc medyczną i udali się do Tajlandii by znaleźć kogoś kto zawiezie ich łodzią do Birmy. Tak poznają Johny’ego Rambo , który widocznie musiał zasmakować we wdziękach Tajek
skoro po powrocie z Afganistanu (”Rambo 3″ ) osiedlił się tam na dobre. Rambo podchodzi do tego pomysłu sceptycznie, i bez ogródek mówi “misjonarzom” co myśli o ich planie zmiany sytuacji prześladowanej ludności:
“- To może odmienić życie wielu ludzi
-Zabieracie ze sobą jakąś broń?
- Oczywiście, że nie.
- To nic nie zmienicie.”
Ostatecznie John daje się namówić na rejs jedynej w wyprawie kobiecie - Sarze (chyba poczuł do niej miętę stary dobry John ) . Po dowiezieniu ich na miejsce wraca do Tajlandii (mają wrócić lądem) …. i okazuje się, że Samarytanie wpadli w łapy wojska. Ktoś będzie ich musiał wyciągnąć, mają to być najemnicy a Johny ma być jedynie przewoźnikiem - ale nie byłby sobą (i odznaczonym Purpurowym Sercem komandosem) gdyby ograniczył się tylko do tej roli
W trakcie oglądania filmu, pamiętając jak dobrą rozrywkę zapewniają nawet dziś wcześniejsze części byłem nieco zawiedziony - film był mało dynamiczny, i choć akcja z łukiem rozbudziła mój apetyt, to późniejsze działania w obozie zaczęły mi przypominać “Rambo 2 ” (odbicie więźniów). Wkurzała mnie wszechobecna ciemność (wiem akcje przeprowadza sie pod osłoną nocy, ale to film więć mogli uderzyć krwawo, szybko i skutecznie nad ranem), nie do końca jasne manewry - tu ktoś upadł, tu ktoś nożem gardło podrzyna - skąd się wziąłeś Panie Komandosie ?? Zacząłem nawet odnosić wrażenie, że chyba z Sylwkiem jest już naprawdę marnie (61 lat w sumie
) i ta ciemność ma za zadanie ukryć jego słabą dyspozycję (i licznych dublerów) - całe szczęście z nastaniem ranka dynamika i ciekawość akcji uległa znacznej poprawie a odsetek minuto-trupów (jednostka wykorzystywana w filmach , mierząca ilość zabitych na minute, dla produkcji typu “Rambo” 20 przyjmuje się za dolną granicę poprawności :D) znacząco wzrósł. Film kończy sie wymownym spojrzeniem Rambo posłanym Sarze - mieszanka “może w innej sytuacji mielibyśmy jakieś szanse” z “to nie jest miejsce dla Was” i…happy-endem.
Dla tego happy-endu i wymownego spojrzenia, a także dla kilku niezłych akcji (w tym koszenia ze stacjonarnego działka ) i tekstów Johny’ego każdy fan “Rambo” powinien ten film obejrzeć. Nie jest to film nie z tej ziemi o fabule tak niesamowitej, że dniami będziecie o niej opowiadać znajomym, nie jest to pewnie nawet najlepsze z możliwych zwieńczeń serii - jednak ma momentami w sobie to “coś” co sprawia, że “Rambo” ma tylu fanów.
Bez oceny, bo byłby to nietakt
Autor: jaruone
Produkcja: Niemcy, USA
Data premiery: 2008-03-07 (Polska) ,2008-01-24 (Świat)
Reżyseria: Sylvester Stallone
Scenariusz: Art Monterastelli, Sylvester Stallone, David Morrell
Obsada: Sylvester Stallone , Julie Benz,Graham McTavish ,Reynaldo Gallegos,Jake La Botz,Tim Kang ,Maung Maung Khim,Paul Schulze,Ken Howard, Linden Ashby i in.
Czas trwania: 93 min
Dystrybucja: Monolith Films





luty 7th, 2008 , data 01:04
Kiedyś, pod koniec lat 80 (miałem wtedy może z 9 lat) znalazłem w programie telewizyjnym, nota bene na trojce:), wśród zalewu wspaniałych produkcji ze wschodu naszego kontynentu, zapowiedź iz (pamiętam do dziś!!) o godzinie 11 pierwszego kwietnia pojawi się RAMBO - Pierwsza Krew. Ilez to było radości i skakania pod sufit z ojcem, tym bardziej ze nie było wtedy jeszcze nawet wypozyczalni kaset video. tuz przed wyznaczoną godzina zero zebralismy sie dumnie ja, moj brat i tato przed TV. O dziwo! Na trójce pojawił się znaczek amerykańskiej wytwórni i John spacerujący w dół scieżki aby odnależć swego kompana weterana. Nagle, nie mogąc przetrzeć ocziu ze zdziwienia, zauważyłem na ekranie jakiegos kozaka na koniu z szabelka, a jakość filmu nie odbiegała od jakości tych made in CCCP. To był chyba najgorszy z możliwych żartów jaki mogli zrobić na PRIMA APRILIS realizatorzy tvp 3. Tak było aż do końca filmu o dzielnym rosyjskim ułanie, po czym zamiast ruskich napisów znów pojawił się John w akompaniamencie licznych syren migajacych na amerykańskich radiowozach (ten kto oglądał wie:)) i napisy końcowe. Tak wyglądała moja pierwsza projekcja RAMBO. No, teraz jak wiecie jak to było wiecie tez jak bardzo emocjonalny mam do tego filmu stosunek i muszę stwierdzić że ostatnia część niewiele niestety do serii wnosi choć naprawde miło raz jeszcze dziadka Stallone obejrzeć jak biego po dżungli. Kilka motywów faktycznie jak za starych dobrych czasów ale niestety to juz nie to samo.
Reasumujac, przydalaby sie w naszych czasach gwiazda o takiej charyzmie, która zrobiłaby podobny film na miare naszych czasow :)) Wow, ale sie rozgadalem, no cóż, ale rambo to zawsze bedzie dla mnie kultowy film. Pozdrawiam
PS piszcie cos, jestem ciekawy co o tym wszystkim sądzicie
luty 7th, 2008 , data 16:14
a to wredne ruski
zważywszy że “pierwsza krew” nie dotyczy ich kacapskiego narodu to przegięli
marzec 8th, 2008 , data 11:52
ten film jest super
kwiecień 7th, 2008 , data 23:05
Co do jednostki na minutę- w filmie John Rambo główny bohater posyła do piachu 236wrogów.. resztę pozostawiam wam do wykalkulowania
moim zdaniem chłopaki trochę przesadzili…
Miał to być powrót do korzeni lecz jak widać były to 3częsci w jednym.. najpierw pogrążony w swoim świecie weteran wojenny(1) później odbijanie jeńców z obozu (2) kończąc na akcji z działkiem przeciwlotniczym i wielkiej masakrze (3)…. no ale jak to sam Stallone powiedział w wywiadzie dla CKM: “Gdy rambo jest niezadowolony ktoś musi zginać.”
Taka mała korekta - sylwek ma już 62latka a nie 61
czerwiec 19th, 2008 , data 20:35
zajefajne efekty, stalone choc stary to jescze potrafi, a strzelac z luku to go chyba legolas uczyl