KRAINA TRAW/Tideland (2005 Brit-USA)* reż.Terry Gilliam
To,że pan Terry dysponuje niezłą wyobraźnią nie raz mogliśmy przekonać się w przeszłości (”Brazil”, “Fisher King”). Tym razem albo przesadził albo po prostu ‘wypstrykał’ się na starość z ciekawych pomysłów. Mogłem wybaczyć mu “Las Vegas Parano”; mało tego - tamten halucynogenny film miał swoje podłoże w rzeczywistości (wspomnienia Huntera S.Thompsona) i był na swój sposób oryginalny. Ten film jest niestety nie do zaakceptowania. Oglądałem go przez całe 120 minut z grymasem niesmaku na twarzy, nie mogąc uwierzyć w bezsens całej opowieści okraszonej w całości samymi obrzydliwościami i to w dodatku z udziałem 10-letniej dziewczynki (!). Tak naprawdę nie ma tu jakiejkolwiek fabuły poza tym, że małej bohaterce (kto zgodził się na występ w TAKIM filmie utalentowanej Jodelle Ferland?!) umierają rodzice-narkomani, a ona pozostając w opustoszałym zrujnowanym domu na jakiejś prerii zaczyna rozmawiać z oderwanymi główkami swych lalek (!) tudzież poznaje co najmniej dziwną parę odludków z innego zapuszczonego domu. O co tu chodzi?! Mała przygotowuje tacie strzykawkę z heroiną; jest świadkiem fellatio; całuje rozkładającego się trupa ojca; o mały włos nie dochodzi do stosunku (!!!!) z niedorozwiniętym… Alicja w krainie Wstrętów. Uciekać od tego filmu jak najdalej można.
produkcja: Kanada , Wielka Brytania
gatunek: Dramat , Fantasy
data premiery: 2005-09-09 (Świat)
reżyseria Terry Gilliam, scenariusz Tony Grisoni , Terry Gilliam, zdjęcia Nicola Pecorini, muzyka Jeff Danna , Mychael Danna
czas trwania: 122




