Recenzja: Niewierna / Unfaithful (2002)
Dotarłam do tego filmu poprzez Manuelę Gretkowską. Podaje ten film jako przykład w swoim opowiadaniu. Dlaczego kobiety nie mogą zdradzać, a mężczyźni tak? Bo przynajmniej jedna kobieta przeżywa orgazm. No tak, to była wystarczająca zachęta.
Już sam tytuł narzuca pejoratywnie nacechowaną postać głównej bohaterki. Początkowo ułożona żona Connie wiedzie pozornie szczęśliwe życie ze swoim mężem Edwardem. Mają ośmioletniego syna i wydawałoby się, niczego im do szczęścia nie brakuje.
Pewnego dnia pojawia się w jej życiu inny mężczyzna. Młody, przystojny Francuz – Paul. Wpada na niego przypadkiem. Tak się zaczyna. Możnaby w tej chwili pomyśleć, że ona wcale nie chciała kontynuować tej znajomości, bo przecież wiodła dobre życie u boku swojego męża. Na początku reżyser obdaża nas sceną, gdzie zauważamy, że rzeczywiście tak jest. Edward jest dobry, ciepły i opiekuńczy. Obraz ten sprawia, że podczas zdrady Connie, widz od razu obdarza ją winą. Skoro nie chciała, to dlaczego tak zrobiła? I tutaj należy zadać sobie pytanie, czy to mogło spotkać każdego?. Czy życie każdego z nas uwarunkowane jest przypadkiem? I to czy będziemy wierni swoim partnerom zależy tylko i wyłącznie od ślepego losu? od przypadku?
Nietrudno się domyślić jaki jest główny wątek tego dramatu. Jednak sama zdrada to nie wszystko. Połowę filmu zajmuje zagadnienie konsekwencji tego czynu. Oczywistym faktem jest to, że kiedyś wszystko wyjdzie na jaw. Wiadomo również, że taki związek nie ma racji bytu. Czy ucierpi na tym tylko ona? Czy może wszyscy wokół.
Tego właśnie dowiadujemy się w drugiej części.
Przez pierwsze 40 minut filmu akcja płynie bardzo gładko i szybko. Później zaczyna się dłużyć. Może dlatego, że początkowo liczymy na zupełnie inną fabułę.
Ważnym elementem, jak nie najważniejszym, jest wspaniała gra aktorska Richarda Gere’a (którego najszybciej skojarzyć można między innymi z Niemoralną propozycją), mimo iż jego postać jest tutaj bezbarwna. Jego bohater znajduje się początkowo tak jakby w tle całej sytuacji. Gdy pojawia się Paul, ten osuwa się w kąt, tak, że widz potrafi skupić się tylko na młodym francuzie (Olivier Martinez). Tytułową niewierną również można nacieszyć oko dzięki Diane Lane.
Generalnie, film wydaje się być niskobudżetowy i jakby lekko niedopracowany, ponieważ praktycznie cały czas można zauważyć mikrofon w górnej części ekranu, co irytuje i odrywa od akcji.
Podsumowując, film wywarł na mnie duże wrażenie. Jednak nie jestem pewna czy długo będę o nim pamiętać. Na pewno warto go obejrzeć.
Dodatkowe informacje:
produkcja: Francja , Niemcy , USA gatunek: Dramat
data premiery: 2002-07-12 (Polska) , 2002-05-10 (Świat)
od lat: 18
czas trwania: 124
Autor: Magdalena Bród













nie prawda..tego filmu nie można zapomniec.. ten obraz wywarl na mnie ogromnie wrazenie..nie wiem tak do konca dlaczego, moze przed strachem przed faktem ze kazdy czlowiek jest zdolny do zdrady gdy nadarzy sie ku temu sposobnosc?..mozliwe…tak naprawde nigdy nie mozna byc pewnym swego zycia, naszych zachowan i potrzeb… Gdy zjawia sie taki Paul i potrzebne jest nam jakies oderwanie od otaczajacej nas monotonii zycia, bardzo latwo jest zboczyc z przeznaczonej nam drogi zycia, tak predko mozemy zmienic bieg naszego losu… film mna wstrzasnal..naprawde..widzialam go zaledwie dwa razy jednak po kazdym obejrzeniu go przez kilka godzin nie moglam wymazac go z pamieci..bo czymze jest cale nasze ulozone wg ustalonego z gory schematu zycie wobec jednej chwili, jednego impulsu, jednego przypadku.,.. POlecam
nie prawda..tego filmu nie można zapomniec.. ten obraz wywarl na mnie ogromnie wrazenie..nie wiem tak do konca dlaczego, moze przed strachem przed faktem ze kazdy czlowiek jest zdolny do zdrady gdy nadarzy sie ku temu sposobnosc?..mozliwe…tak naprawde nigdy nie mozna byc pewnym swego zycia, naszych zachowan i potrzeb… Gdy zjawia sie taki Paul i potrzebne jest nam jakies oderwanie od otaczajacej nas monotonii zycia, bardzo latwo jest zboczyc z przeznaczonej nam drogi zycia, tak predko mozemy zmienic bieg naszego losu… film mna wstrzasnal..naprawde..widzialam go zaledwie dwa razy jednak po kazdym obejrzeniu go przez kilka godzin nie moglam wymazac go z pamieci..bo czymze jest cale nasze ulozone wg ustalonego z gory schematu zycie wobec jednej chwili, jednego impulsu, jednego przypadku.,.. POlecam
hm.
Nie patrzyłam na to w ten sposób.
Jakby się tak zastanowić, to wiele jest racji w tym co napisałaś. Mimo wszystko film zrobił na mnie zbyt małe wrażenie, bym mogła mieć tak poważne refleksje na jego temat.
Czy nie wiele było już filmów o takiej tematyce? Kilka chyba mogłabym wymienić… Może stąd moje wrażenia.
hm.
Nie patrzyłam na to w ten sposób.
Jakby się tak zastanowić, to wiele jest racji w tym co napisałaś. Mimo wszystko film zrobił na mnie zbyt małe wrażenie, bym mogła mieć tak poważne refleksje na jego temat.
Czy nie wiele było już filmów o takiej tematyce? Kilka chyba mogłabym wymienić… Może stąd moje wrażenia.
Bródzik….szczerze… nie znam filmow o tej tematyce… zdrada mimo wszystko jest dla mnie zbyt odleglym tematem… nie spotkalo mnie nic takiego ani na ten temat nie widzialam filmow…nie wiem dlaczego, ale gdy ogladalam ta produkcje to pamietam ze dlugo nie moglam przestac myslec o tym co zobaczylam..moze to przesadna wrazliwosc? mozliwe, jednak ten film ma jakas glebie… zszokowalo mnie przede wszystkim to ze mozna az tak kogos kochac… bo maz glownej bohaterki tak naprawde z czystosci serca ja kochal, dziwne, bo to byl mezczyzna, dziwne z e w mezczyznie widnieja takie emocje, a jednak, choc zdrugiej strony to tylko film.. ale wracajac do tematu : mozna kogos az tak kochac by poswiecic dla niego swa wolnosc, swe idealy, swoja czystosc. zabic konkurenta dlaczego? dlatego by utrzymac przy sobie to co najbardziej cenimy, kochamy, doceniamy i wielbimy? to jednak nalezy docenic.. bo czymze byloby zycie nasze,ludzkie, ziemskie bez poswiecen?.,..
Bródzik….szczerze… nie znam filmow o tej tematyce… zdrada mimo wszystko jest dla mnie zbyt odleglym tematem… nie spotkalo mnie nic takiego ani na ten temat nie widzialam filmow…nie wiem dlaczego, ale gdy ogladalam ta produkcje to pamietam ze dlugo nie moglam przestac myslec o tym co zobaczylam..moze to przesadna wrazliwosc? mozliwe, jednak ten film ma jakas glebie… zszokowalo mnie przede wszystkim to ze mozna az tak kogos kochac… bo maz glownej bohaterki tak naprawde z czystosci serca ja kochal, dziwne, bo to byl mezczyzna, dziwne z e w mezczyznie widnieja takie emocje, a jednak, choc zdrugiej strony to tylko film.. ale wracajac do tematu : mozna kogos az tak kochac by poswiecic dla niego swa wolnosc, swe idealy, swoja czystosc. zabic konkurenta dlaczego? dlatego by utrzymac przy sobie to co najbardziej cenimy, kochamy, doceniamy i wielbimy? to jednak nalezy docenic.. bo czymze byloby zycie nasze,ludzkie, ziemskie bez poswiecen?.,..
No mnie teraz też nie przychodzi na myśl żaden tytuł. Może za bardzo się pospieszyłam z tym co napisałam wcześniej.
Również sama niewiele wiem na temat zdrady, bo ani sama nigdy nie zdradzałam, ani nie byłam zdradzana (chyba:P).
Przesadna wrażliwość? Może… Ale ja również jestem nad wyraz wrażliwa, a mną ten film nie wstrząsnął.
Kto poświęcił całą wolność, ideały, czystość? mąż? takie są prawa i obowiązki małżeństwa…
a zabicie Paula skojarzyłam raczej z faktem słabej psychiki męża. Wydawało mi się po prostu, że czuł bezradność, nie wiedział jak się ma zachować. NIe odebrałam tego jako bezgraniczna miłość.
Nasze życie owszem, byłoby niczym bez poświęceń lub oddania. Jednak czasem nie warto jest oddać wszystkiego. Nigdy nie warto zabijać.
No mnie teraz też nie przychodzi na myśl żaden tytuł. Może za bardzo się pospieszyłam z tym co napisałam wcześniej.
Również sama niewiele wiem na temat zdrady, bo ani sama nigdy nie zdradzałam, ani nie byłam zdradzana (chyba:P).
Przesadna wrażliwość? Może… Ale ja również jestem nad wyraz wrażliwa, a mną ten film nie wstrząsnął.
Kto poświęcił całą wolność, ideały, czystość? mąż? takie są prawa i obowiązki małżeństwa…
a zabicie Paula skojarzyłam raczej z faktem słabej psychiki męża. Wydawało mi się po prostu, że czuł bezradność, nie wiedział jak się ma zachować. NIe odebrałam tego jako bezgraniczna miłość.
Nasze życie owszem, byłoby niczym bez poświęceń lub oddania. Jednak czasem nie warto jest oddać wszystkiego. Nigdy nie warto zabijać.