teczki.jpg
…Są sprawy i sprawki - jak mawiał bohater filmu, są też filmy i filmiki…
Tematyka filmu może z założenia dobra, ale stawiamy jedno wielkie NIE. Nie udało im się zrobić tego co chcieli w zamyśle. Mogłobyć oryginalnie, a było strasznie kiczowato, bezsensownie i niezrozumiale. Rzadko w taki dobitny sposób krytykuję polskie kino, którego jestem fanką. Jednak tym razem inaczej nie potrafię. Jadąc pociągiem do domu, oglądając Teczki wraz z towarzyszką podróży, starałyśmy się. Naprawdę starałyśmy się nie przewijać co chwilę. Inaczej się nie dało.
Stworzenie produkcji opowiadającej o lustracji, przeplecionej wątkiem miłosnym… Nie mogło się udać.
Początkowo, a właściwie przez całe 106 minut, nie wiadomo było ‘o co chodzi’. Poważnie. Bardzo się starałyśmy. Zapowiadało się na polską telenowelę. Jest chłopak i dziewczyna i…. Pieniądze. Para młodych ludzi - Ewa (Izabela Kała) i Michał (Michał Lewandowski), zamierzają się pobrać. W tym celu aranżują spotkanie z ojcem Ewy, Tomaszem (Michał Anioł), zamożnym właścicielem hotelu, oraz matką chłopaka, Teresą (Małgorzata Duda). Gdy rodzice zostają razem, zaskoczona Teresa odkrywa, że brat Tomasza, obecnie ksiądz, jest ojcem jej syna Michała. Ot, efekt czasów Solidarności i działalności opozycyjnej, nieistotny skok w bok, o którym mężowi nawet nie powiedziała. Wobec oczywistej komplikacji, małżeństwo młodych nie może dojść do skutku.
W pewnym momencie pomyślałyśmy, że jeszcze jednak się rozkręci. Myliłyśmy się. Poza tym, że wątki były śmieszne, to do tego jeszcze zupełnie nieżyciowe i nierealne.
Szczyt absurdu? Nie. Sposób pokazania światu do jakich celów też mogą służyć Teczki
. Oczywiście, że ta ‘wenezuelska telenowela’ nie jest prawdą. To tylko dobry sposób na zarabianie na życie. Był to jedyny element, który przypadł mi do gustu. I jeszcze muzyka.

reżyseria Robert Wist, scenariusz Robert Wist, zdjęcia Agnieszka Piotrowska, muzyka Paweł Gawlik
czas trwania: 106

Autor: Magdalena Bród