Recenzja: Oko / The Eye (2008)
Oko (The Eye – 2008) jest remakiem japońskiego filmu “The Eye” z 2002 roku, reżyserowanego przez braci Pang. Było to dość trudne wyzwanie, ponieważ zaskoczyć widza w gatunku horrorów jest trudno, a zwłaszcza remakiem, lecz wychodzi na to, że film się udał. Mottem można nazwać obalenie mitu: “zobaczyć, znaczy uwierzyć”, co od samego początku, główna bohaterka Nam uświadamia.
Główną bohaterką filmu jest młoda dziewczyna Sydney Wells [Jessica Alba], która od wczesnego dzieciństwa jest niewidoma. Postanowiła poddać się operacji przeszczepu rogówki, która była nadzieją na odzyskanie wzroku. Postać w którą wciela się aktorka, jest postacią spontaniczną, pełno w filmie jest nieoczekiwanych reakcji, przy czym najbardziej jest to ukazane w senie ubliżania doktorowi o imieniu Paul Faulkner [Alessandro Nivola]. Doktor ten, z nadzwyczajną cierpliwością i sceptycyzmem, towarzyszy prawie od początku filmu głównej bohaterce, z początku Jej niedowierzając, oraz sugerując, że to wszystko odbywa się tylko w Jej psychice, lecz z czasem przekonuje się do tego, co można dostrzec przez Jego pełne zaangażowanie w pomoc oraz narażanie własnych dóbr.
Film od samego początku, wydaje się być interesujący, zaskakuje widza, a także trzyma momentami w napięciu, co jest ukazane nad wyraz obrazowo, niestety są jednak momenty, kiedy to wymagane przez widzów efekty specjalne, ukazane są trochę jak z epoki kamienia łupanego, w dzisiejszych czasach już stać twórców na znacznie lepsze. Film nie jest typowym dreszczowcem, ponieważ znajduje sie dużo fragmentów rozładowujących atmosferę, a więc ukazuje dokładnie całą fabułę filmu. Ukazane jest pojęcie “pamięć komórek” z troszkę innej strony, niż istnieje w rzeczywistości, w przeszczepionym organie nie jest ukazane, jak to nabywa sie nowe nawyki/uzależnienia, lecz można ujrzeć zdolności poprzedniego właściciela.
Aktorzy nie mieli żadnych większych problemów z odzwierciedleniem swoich ról na wizji, aczkolwiek można trochę podyskutować o głównej bohaterce. Na Niej skupia się zawsze największą uwagę, także niektóre momenty są troszkę naciągane, dziwne jak na mój gust reakcje, kiedy widzi się coś innego, niż jest to w rzeczywistości, no ale jak to w horrorach bywa, ludzie robią rzeczy, których normalny człowiek by się nie odważył, także wszystko można wybaczyć.
Bez muzyki która Nam towarzyszy od samego początku, aż po koniec filmu, to nie było by to samo, jest bardzo dobrze dobrana, przy momentach grozy, przyprawia widza o “gęsią skórkę”, a miejscami jest bardzo spokojna, pomagająca uspokoić się widzowi przed kolejną dawką adrenaliny. Kamera unikała pokazywania wizji pochodzących ze świata pozagrobowego, sceny te są przedstawione krótko i treściwie, aczkolwiek jednocześnie tajemniczo, nie jest wyjaśnione, co do końca oglądamy, lecz wszystko jest kwestią kultury którą Nam od dzieciństwa wpajają. Postacie pochodzące z “innego wymiaru”, są zamazane, ukazane jak swojego rodzaju dusze, przewodnicy którzy Nas odprowadzają z tego świata, lecz nie tacy, których sobie na co dzień wyobrażamy. Jak może istnieć horror, w którym unika się pokazywania dosadnie scen grozy? Otóż moim zdaniem, w tym filmie lepiej jest wszystko ukazane, chociaż trochę mało szczegółowo, niż np. w Pile, gdzie każda scena, która mogła by wywołać u Nas dreszcz, jest pokazana tylko kątem kamery, bądź widać tylko efekt końcowy. Tutaj możemy zobaczyć całą scenę, lecz nie wyjaśnioną. Autorzy pozostawili Nam interpretacje, przez co film zmusza Nas do swojego rodzaju refleksji. Na którą rzecz jasna, nastawia Nas muzyka po tych scenach, a wręcz zmusza do tego swoją intonacją.
Film znacząco różni się od wersji braci Pang, lecz moim zdaniem w dobrym tego słowa znaczeniu, dostarcza Nam więcej emocji, fabuła jest bardziej zrozumiała, no i co za tym idzie, film staje się ciekawszy.
Serdecznie polecam obejrzenie tego filmu, w ciepłym fotelu, przy kawce, wieczorem. Nawet samotnie ogląda się go z ciekawością.
Produkcja: USA
Gatunek: Horror, Dramat
Data premiery: 2008-03-28 (Polska) , 2008-01-31 (Świat)
Reżyseria: David Moreau , Xavier Palud
Scenariusz Sebastian Gutierrez
Zdjęcia Jeff Jur
Muzyka Marco Beltrami
od lat: 12
czas trwania: 97
dyst.: Kino Świat













strasznie ciężko się czyta tą recenzję. ledwo przebrnęłam do końca
strasznie ciężko się czyta tą recenzję. ledwo przebrnęłam do końca
ogladalem film bez napisow, ogolem malo dialogow ale dreszczyk trzyma caly film, momantami wydaje sie spokojny lecz po chwili cos sie zawsze wydarzy. bardzo polecam
ogladalem film bez napisow, ogolem malo dialogow ale dreszczyk trzyma caly film, momantami wydaje sie spokojny lecz po chwili cos sie zawsze wydarzy. bardzo polecam
Anonimie, jak już się czepiasz, że ciężko czyta się tę recenzję, to sam nie pisz z błędami
tę – a nie tą.
Anonimie, jak już się czepiasz, że ciężko czyta się tę recenzję, to sam nie pisz z błędami
tę – a nie tą.
pozdrawiam serdecznie recenzentów,
chociaż dalej uważam, że tne film to jeden z tego gatunku :
http://www.youtube.com/watch?v=sDyA5d29eco
pozdrawiam serdecznie recenzentów,
chociaż dalej uważam, że tne film to jeden z tego gatunku :
http://www.youtube.com/watch?v=sDyA5d29eco