skins.jpg

Kiedy ktoś powie: „serial o młodzieży dla młodzieży”, co robicie? Zapewne krzywicie się. Nie dziwię się. Nie lubię tego typu seriali, bo Stany nas nimi faszerowały. Były przesłodzone, pokazywały pięknych 30letnich aktorów grających nastolatków, piękne życie i problemy, które były naprawdę banalne. Dlatego tego typu seriale mnie nie interesowały. Jakoś opis filmu na Emulu mnie nie przekonał, ale ściągnęłam dwa pierwsze odcinki i tak leżały sporo czasu na dysku, aż w końcu włączyłam…

Głównych bohaterów jest kilku: Tony (Nicholas Hoult – „Był sobie chłopiec”) chłopak, który nie liczy się z nikim, Sid (Mike Bailey) najlepszy przyjaciel Tony’ego który desperacko próbuje stracić dziewictwo, Chris (Joseph Dempsie) który jest zakochany w nauczycielce i testuje leki podobne do Viagry, Michelle (April Person) dziewczyna Tonyego, Maxxie (Mitch Hewer) gej kochający taniec, Anwar (Dev Patel) muzułmanin, najlepszy przyjaciel Maxxiego, Cassie (Hannah Murray) wrażliwa anorektyczka oraz Jal (Larisa Wilson) utalentowana klarnecistka.

Wszyscy chodzą do jednej szkoły, spędzają razem czas, chodzą na imprezy itd. Niby nic nadzwyczajnego. Rzeczywistość tu odbiega od cukierkowych amerykańskich seriali. Każdy z bohaterów oraz postacie drugoplanowe mają swoje charaktery, wady i zalety. Każdy z odcinków nazwany jest imieniem osoby, której jest poświęcony. Z każdym odcinkiem poznajemy osobiste dramaty bohaterów.

Zacznę od plusów. Dobór obsady. Bohaterowie są nastolatkami, nie grają tu aktorzy charakteryzowani na 17stolatków. Mimo młodego wieku aktorów, gra jest na mistrzowskim poziomie. Zupełnie różne charaktery, które są 100% oryginalne. Wydaje się, że postacie zostały specjalne stworzone dla aktorów, pasują do nich jak ulał. Nie grają dzieciaków z dobrych domów, każdy ma jakieś problemy czy to z rodziną, przyjaciółmi, ,wrogami itp. Jak pisałam wyżej zero cukierkowych żyć, prawdziwe brytyjskie realia, gdzie nie szczędzi się rzucana mięsem. Mimo tego, że to serial dla młodzieży znalazł uznanie w oczach ludzi w różnym wieku. Każdy znajdzie postać, która jest mu bliska, ponieważ młodzież jest zupełnie inna niż ta z Polski. Na początku wydawać się mogą ekscentryczni lub dziwni, ale z kolejnym odcinkiem to zanika, a pojawia się sympatia do bohaterów. Pokazane są nawet polskie akcenty: flaga Polski, wypracowanie na temat Lecha Wałęsy czy Polka (która naprawdę Polką nie była) grająca epizod w 1 odcinku. Dialogi mimo wielu wulgaryzmów zapadają w pamięci. Oglądając serial jesteśmy w stanie się zaśmiać, zszokować, serial potrafi z nas wycisnąć łzy, łatwo się w niego wkręcić i przeżywać krzycząc “Sid! Nie idź tam!”.

Teraz minusy. Jeśli ktoś nie był na wyspach mogą wydawać się mało realne imprezy pokazane w serialu, np. kiedy po jednej z takich imprez Chris stracił dom czy samochód został zatopiony. Niestety to jest prawda, brytyjska młodzież nie jest tą grzeczną. Niektóre sytuacje są mało realne np. kradzież trumny z ciałem. Serial nie zalicza się do tych komediowych, chociaż znajdują się tam takie elementy. Największym minusem jest to, że w 3 sezonie obsada zostaję całkowicie zmieniona. Jednych to cieszy, innych nie. Nie podoba mi się, również polski tytuł „Kumple”, zapewne kiedy puszczą go w polskie telewizji będzie maksymalnie ocenzurowany, na czym straci.

Miałam więcej pomysłów na plusy. Cóż. Jeśli ktoś lubi seriale typu „Jezioro marzeń” to ten serial nie jest dla niego. Tu seks, alkohol, narkotyki i typowo angielskie bluzgi są normą. Nie jest to serial dla grzecznych osób, których niepoprawność kłuje w oczy i uszy.

Produkcja: Wielka Brytania

Data premiery: styczeń 2007

Scenariusz: Jamie Brittain

Czas trwania: 45 min

Agnieszka Kondraciuk