Recenzja: Wierny ogrodnik / Constant gardener (2005)
Najnowszy film Fernando Meirellesa wpisuje się w licznie ostatnio reprezentowany nurt filmów zaangażowanych politycznie. Niekończąca się wojna z terroryzmem w Iraku i Afganistanie, tragiczna sytuacja w Afryce, gdzie międzynarodowe organizacje nie potrafią uratować ginących od głodu i chorób ludzi, to problemy niesamowicie ważne. To, że są tak często podejmowane ostatnimi czasy może świadczyć o „moralnym kacu” zachodniej cywilizacji, która zaczyna dostrzegać własne błędy w stosunkach z innymi kulturami. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że będziemy umieli wyciągnąć z nich odpowiednie wnioski.
Bohaterami filmu są angielski dyplomata niskiego szczebla – Justin Quayle (Ralph Fiennes) oraz jego żona – Tessa (Rachel Weisz – laureatka tegorocznego Oskara za rolę drugoplanową), kobieta gorąco zaangażowana w charytatywną pomoc dla krajów Afryki, w tajemnicy starająca się doprowadzić do ujawnienia procederu nielegalnego testowania przez wielkie korporacje nowych generacji leków na mieszkańcach Kenii. Tessa swoim dochodzeniem zwraca uwagę osób czerpiących zyski z takiego działania. Postanawiają oni pozbawić życia osobę szkodzącą ich interesom, co też z zimną krwią czynią, upozorowując morderstwo na działanie w afekcie murzyńskiego lekarza, z którym współpracowała Tessa. Gdy Justin dowiaduje się o śmierci żony, którą niezasłużenie podejrzewał o zdradę, początkowo pogrąża się w marazmie. Jednak gdy krok po kroku dowiaduje się o tajnym działaniu żony, pragnie odkupić grzech braku zaufania wobec niej i postanawia dokończyć jej dzieło zdając sobie sprawę z tego, że może odwagę przypłacić swoim własnym życiem.
W swoim filmie Fernando Meirelles ucieka się po raz kolejny do zabiegu niechronologicznego przedstawiania wielowątkowych wydarzeń, podobnie jak to miało miejsce w przypadku obsypanego nagrodami „Miasta Boga”. Tym razem obrazy związane z prywatnym dochodzeniem Justina przeplatają się z retrospekcjami narodzin oraz rozkwitu jego miłości do Tessy, którą niespodziewanie utracił. Warto tutaj zauważyć, że choć większość zdarzeń poznajemy z perspektywy Justina, w retrospekcjach dochodzi do głosu także narrator wszechwiedzący, który w kolejnych scenach odsłania nam sekretne działania Tessy.
Trzymający w niepewności i pełen niespodziewanych zwrotów akcji scenariusz został oparty na powieści jednego z najbardziej popularnych pisarzy prozy szpiegowskiej, używającego pseudonimu literackiego John le Carré. Jego książki były materiałem do scenariuszy takich filmów jak „Wydział Rosja” czy „Krawiec z Panamy”. Wieloletnia praca dla brytyjskiego wywiadu w Niemczech Zachodnich umożliwiła mu dogłębne poznanie światka szpiegowskiego, co procentuje w jego książkach szczegółowo opisujących to środowisko. Adaptacji powieści na potrzeby filmu dokonał Jeffrey Caine (nominacja do Oskara), autor scenariusza do „Goldeneye” – jednej z części serii szpiegowskich filmów o Jamesie Bondzie.
Opisując film, warto wspomnieć o dynamicznym montażu Claire Simpson (również nominowanej do Oskara), która perfekcyjnie zrealizowała autorską wizję reżysera. W większości przypadków zastosowano krótkie ujęcia, szczególnie w dalszej części filmu, gdzie takiej ich długości wymagają liczne sceny pościgów i starć bohatera z jego prześladowcami. Jeśli chodzi o pracę operatorską, to podobnie jak w przypadku „Miasta Boga”, zdecydowaną większość scen zrealizowano za pomocą niejednostajnie poruszającej się kamery (tzw. ujęcia z ręki), przy czym zdaje się ona być nie tyle bezpośrednim świadkiem wydarzeń, co raczej dyskretnym ich obserwatorem.
Zdjęciami do filmu Meirellesa zajmował się jego współpracownik z „Miasta Boga” – César Charlone. Szczególnie atrakcyjnie prezentują się te zrealizowane w Afryce, wiernie oddające piękno dzikiej natury “czarnego kontynentu” oraz feerie kolorów, jakimi urzekają stroje i ozdoby mieszkańców Kenii.
Jedną z największych zalet filmu jest piękna muzyka z wieloma elementami rodem z kultury krajów afrykańskich. Jej autorem jest Alberto Iglesias, nadworny, można by rzec, kompozytor Pedro Almodovara. Wartość oprawy dźwiękowej doceniła między innymi Akademia Filmowa, przyznając jej nominację do Oskara, którego jednak filmowi w tej kategorii nie przyznano.
Podsumowując – nowy film Fernando Meirellesa to nie unikający ważnych politycznie i społecznie kwestii thriller polityczny ocierający się o kategorię dramatu. Mieszanka aktualnego tematu, trzymającej w napięciu akcji, wyśmienitego aktorstwa, wzruszającej muzyki oraz oryginalnej formy narracji daje przepis na wciągający film, o którym szybko zapomnieć nie sposób.












