Recenzja: Zapaśnik / Wrestler (2009)
Gorzki posmak sławy to wszystko, co Randy w tym momencie posiada – życie bożyszcza tłumów, ulubieńca kobiet i sportowego czempiona z lat 80. zmieniło się diametralnie. Z niegdysiejszych sukcesów zapaśnika, znanego powszechnie pod pseudonimem Ram, pozostały wyłącznie zawody wrestlingowe dla weteranów, gdzie przełamując swoje fizyczne dolegliwości związane z latami brutalnych walk, stara się robić to, co wychodzi mu w życiu najlepiej. A właściwie – jedyną rzecz, którą robi w swoim padole właściwie. Poza teatralnymi walkami, jego ponura egzystencja nie jest nawet namiastką odpowiedniego życia dla zasłużonej sportowej legendy: Randy po godzinach dorabia sobie w markecie, obrażany raz po raz przez swojego pracodawcę, a wieczorem udaje się do wynajętej przyczepy kempingowej, które nie zawsze jest w stanie opłacić, będąc zmuszonym spać na materacu w swojej furgonetce. Znakiem przemijającego czasu sportowca jest jego kondycja fizyczna – zmasakrowana i napuchnięta twarz z powodu lat brutalnej walki na ringu, nienaturalnie wyglądające mięśnie i karykaturalna postura. Pod górą mięśni i obitą twarzą kryje się – nie przesadzając ani joty – schorowany i niedołężny człowiek, niewidzący alternatywy w swoim życiu poza teatralnymi przedstawieniami wrestlingowymi. Nic jednak nie trwa wiecznie i wkrótce potem nadmiernie eksploatowane ciało Randy’ego daje o sobie znać – po jednym z występów dostaje groźnego zawału. Diagnoza lekarska jest jednoznaczna: zero sportu, inaczej jego serce nie wytrzyma. A przecież wrestling to jedyna rzecz, którą Ram potrafi w życiu robić naprawdę dobrze.
Aronofsky przedstawia w „Zapaśniku” obraz człowieka próbującego ułożyć swoje życie na nowo – Randy „The Ram” spalił za sobą mosty, wdrapując się na sportowe szczyty. Z tej oto przyczyny tracąc poniekąd mało wysublimowany sposób na życie, postanawia te mosty odbudować: zwraca się do swojej córki, z którą nie rozmawiał przez wiele lat, a także bliżej zaznajamia się z poznaną wcześniej tancerką striptiz. Te dwa motywy są tematami przewodnimi filmu, przedstawione z perspektywy niedorozwiniętego emocjonalnie człowieka, całkowicie zagubionego w zwyczajnym świecie, nie bardzo wiedzącego, od której strony się za wszystko zabrać. Stara się ustatkować, zatrudnia się w dziale mięsnym w markecie – ale wyraźnie widać, że taka praca nie jest marzeniem jego życia, a na dodatek wymazanie z pamięci córki błędów porzucającego ją niegdyś ojca nie jest takie proste.
Stadium człowieka upadłego wyszedł Aronofsky’emu bardzo dobrze – główny bohater jest wyrazisty, widać też rozterki targające jego życiem, jak na dłoni ukazane są jego starania, dążące do całkowitej zmiany wizerunku głupiego i brutalnego zapaśnika. Nie wyszłoby to zapewne tak dobrze, gdyby nie kreacja Mickey’ego Rourke. Aktor powrócił tą rolą do świata kinematografii, zaliczając jednocześnie wielki come back. Wszystko za sprawą usposobienia Rourke, świetnie wpisującego w konwencję okrutnego świata wrestlingu. Jego ogromne plecy, nieustanne sapanie i zmęczony wyraz twarzy są tylko potwierdzeniem trafnego obsadzenia roli głównego bohatera. Można się nawet zastanawiać, czy aktor był dobrany do filmu, czy nie stało się na odwrót – trudno sobie wyobrazić w roli Rama Nicolasa Cage’a (a Aronofsky myślał o nim) lub Stalone’a, mając w pamięci wszystkie części Rambo i Rocky’ego.
Warto pochwalić Aronofsky’ego za „surowość” filmu – tak jak wcześniej jego produkcje były napchane wszelkimi niekonwencjonalnymi i wręcz egzaltowanymi scenami, tak już „Zapaśnik” z powodzeniem mógłby stanowić wzór, jeśli chodzi o filmowy tradycjonalizm. Traktuję to jako atut, będący swoistą klamrą spinającą cały tytuł. Najwyższa klasa.













Ogólnie rzecz biorąc filmy tego reżysera są znakomite, przede wszystkim “Źródło” jest fenomenalne. “Zapaśnika” jeszcze nie obejrzałem, ale ta recenzja mnie dodatkowo zachęciła.
film naprawde godny polecenia. ukazuje problemy człowieka i swiat który go otoacza. jezeli niemas zpomysłu na film GWARANTUJ!! ten Ci się spodoba!!